MUZYKA: wywnętrz się publicznie :P

- o gustach się nie dyskutuje
Awatar użytkownika
oipryszek
Sponsor
Posty: 520
Rejestracja: 02 listopada 2012, 11:19 - pt

MUZYKA: wywnętrz się publicznie :P

Postautor: oipryszek » 21 października 2014, 23:23 - wt

Cześć dziewczyny, cześć chłopaki. Naszedł mnie ot, pomysł taki. Jeśli masz ochotę podzielić się z ludziskami jak to się stało, że dotarłeś TUTAJ, to zapraszam. Nie krępować się ani nie pchać. Dla każdego wystarczy miejsca ;)
Więc co? Jedziemy!
Jako 12-to, 13-to latek podkarmiany byłem przez starszą siostrę muzyką elektroniczną. J.M.Jarre, Vangelis, itp "naturalne" dźwięki. Następnie przyszła kolej na jakieś świeższe rzeczy. Rodzimy Lady Pank z agrafką na okładce kasety magnetofonowej, Europe słuchany i nagrywany na poczciwe C-90 za pomocą Kasprzaka RM 121. Ostatnie dwie klasy szkoły podstawowej to już "bogactwo" muzycznych doznań. Głównie dzięki możliwościom , które dał handlującym raczkujący, wolny rynek. Kasety z targowiska miejskiego, zwykle nagrywane na magnetofonach typu "jamnik", zaopatrzone w piękne okładki z xero (wtedy nowość!). Podpatrywałem nazwy kapel z koszulek starszych kolegów oraz z napisów na plecach ich wyćwiekowanych kurtek jeansowych. Wymienialiśmy się z rówieśnikami swymi doświadczeniami w temacie. Z radością wydawałem uciułane pieniądze, otrzymywane od mamy na bułeczkę na coraz to nowsze wydawnictwa MC. Głód rocka był silniejszy od tego fizycznego. Tak poznałem Iron Maiden, Slayer'a, Kinga Diamond'a, D.R.I. i innych. W tym też okresie podbierałem siostrze gitarę akustyczną, bezczeszcząc na niej kilka akordów. Był to bardzo krótki romans z sześcioma strunami, a szkoda :/ Niemal w tym samym czasie rozpoczęły się koncerty. Dla mnie to esencja słuchania muzyki! Najpierw lokalny klub muzyczny, hala sportowa a potem bary z występami weekendowymi. Miodzio :ok:
Kolejny etap to szkoła zawodowa. Nowi kumple = więcej muzy, a ja ciągle głodny! Ostrzejsze gatunki rodem ze Szwecji Norwegii i nie tylko, pogłębiły tylko moją chęć eksploracji gatunku. Koncerty, słuchanie w domu, docieranie do materiałów za pomocą mizernych źródeł. Jedna audycja metalowa w tygodniu w lokalnej Tv (magazyn Strych), radiowy Metal Top 20 nadawany z jednakową częstotliwością, nie zaspakajały moich potrzeb. Głodny. Ciągle głodny.
Pojawiły się pierwsze (dla mnie) magazyny muzyczne. Tylko Rock i Metal Hammer. Ten ostatni nieco drogi ale kto by tam jadł żądając wiedzy ;) Żarłem, żarłem i nagle dostałem w łeb. Czyżbym się przeżarł? Nie. To raczej przejście do kolejnego dania w niekończącej się uczcie. Z pewnością też smak nieco mi się zmienił. Po króciutkim romansie z polskim rockiem (tak, tak, Kobranocki i Oddziały Zamknięte :facepalm: ) nadeszła era punk rocka.
Pierwsze jabolpunkowe kapele typu Sedes i Sajgon niestety były złem koniecznym na nowej drodze. W międzyczasie zacząłem pracować. Trochę zatem finansowo się poprawiło i możliwości się poszerzyły. Co się robi z nadmiarem gotówki? Ano Jeździ się na niezliczoną ilość gigów, kupuje się masę kompaktów (a co!) i szuka. Szuka nowych doznań.
I tu mamy objawienie. Za śmieszną kaskę nabywam Defila typu kosmos. Gryf o grubości główki szyny kolejowej i pięknie wygięty w łuk. Hmm. Co tu z nim zrobić? Po dwóch godzinach wpatrywania się weń (we trzech) i wypiciu kilku litrów piwa, postanawiamy działać. Biorę nóż kuchenny i jadę po strunach niczym smyczkiem. Fuck. Teraz tak nikt nie zaczyna, ale cóż. Punkrock to punkrock. Z pomocą przychodzi szwagier i pokazuje siłę powerchords :skyway: Do tego jakiś ruski flanger z nietypowymi gniazdami, Metal Max od Kody, chorus z tejże firmy i Laboga LR-1. Szczyt techniki, kurka. Kosmoskę pogoniłem niebawem i na chacie pojawia się pierwsza i jedyna jak dotąd nowa gtara: Presto. Nie wiem jaki model. Po Defilu wydaje się niesamowicie PRO, mimo wystających progów kaleczących dłonie. No i cóż. Następny etap to 15-to miesięczne wczasy sponsorowane przez MON. Pomiajając to, że było przejebane, poznaję ludzi, którzy wywierają presję, by przywieźć gitarkę do jednostki. Jadę na przepustkę i wracam z nowo kupionym czymś, ala LP (przecież nie dam dotykać hołocie mojego zieloniutkiego superstrata!). Podłączaliśmy ją do w/w Kasprzaka, wspomaganego Metal Maxem. Major jak to zobaczył, to stwierdził, że wkraczamy do NATO (rok '96). Finał był taki, że przechlałem to wiosło :/ No cooo? Rock n' roll, kurwa! Nie?! :P
Szukając dalej, poznaję scenę niezależną. Ideologia szeroko pojętego DIY, squottingu i szukania czegoś, o czym masy nie mają zielonego pojęcia bardzo do mnie trafia. Nic nie jest podane na tacy. Nośniki sprzedawane są w niezależnych distrach, czyli czytamy ziny, kupujemy wysyłkowo w kumulowanych zamówieniach, na czad giełdach lub na stanowiskach przed koncertami (a jakże ;)) Walka z systemem, multikorporacjami, konsumpcjonizmem i polityką to idee przewodnie.
To ostatnie było podwalinami mojej kolejnej, odkrywczej miłości. Street punk, czyli oi! jak kto woli, do dzisiaj jest głęboko w moim sercu. Jego napływ powiązany był z moimi zmaganiami w LO dla dorosłych, czyli w popularnej wieczorówce. W międzyczasie pojawiało się jakieś regge a także ska (no kurde, dostałem nim łeb tak, że spać nie mogłem po koncercie Skankana!!!). Gdzieś pomiędzy tym wszystkim ciągle pojawiał się i znikał kochany przeze mnie od zawsze hardcore. Old, new, melodic, deathcore... Ciągły niedosyt z nim związany czułem i nadal czuję.
Niespodziewany zastój w temacie uderzył znienacka. Poróżniłem się z najlepszymi kumplami więc ustały koncerty :szloch: , dopływ świeżości i chujnia ogólna. Ale nic to, zostałem przecież mężem i sprzedałem wszystkie graty :zgon: x100
Z kumplami po dłuższym czasie się dogadałem i odżyłem muzycznie w końcu. Kiedy dzieciątko podchowało się na tyle, by móc powrócić do zarzuconej pasji, kupuję gitarrrę! Od razu rzuca mi się w oczy to, czego nie było kiedyś - dobrodziejstwa internetu. Nie trzeba przemierzać bezkresu osiedla, by dotrzeć do kilku pomiętych stron z tabami. Wiecie o czym mówię, więc nie będę się rozpisywał (taa, jasne). Nowym jest też dla mnie temat grzebania w wiosłach. Przystawki, odważniejsza regulacja poprzedzona lekturą, niższe stroje. Posiadanie własnych czterech kółek również poszerzyło horyzonty niesamowicie. Można stać pod sceną wpatrując się w to co robi niejeden gitarerro w najodleglejszych zakątkach kraju i nie tylko ;)
Nadal wielbię metal w wielu jego aspektach. Pamiętam jak czekałem na Arise, co się działo po wydaniu Use Your illusion i moje rozczarowanie czarnym albumem Metalliki (tak!).
Co będzie dalej? Kurwa, nie wiem. Może głośno zagrany, przejmujący kawałek na moim pogrzebie? Tak na drogę do muzycznego raju. Albo do piekła i blackmetalu? Się okaże, hehe :P
Join me!
Trzy akordy, darcie mordy!

RPA
Moderator
Posty: 3266
Rejestracja: 12 sierpnia 2008, 13:12 - wt

Re: MUZYKA: wywnętrz się publicznie :P

Postautor: RPA » 22 października 2014, 03:29 - śr

Wall of death na forum :o Jest już podobny temat z wyraźniej zarysowanymi ramami, by uniknąć właśnie takich gigantów: viewtopic.php?f=31&t=5240
Ale nie zamykam, jak ktoś chce się otworzyć po całości, proszę bardzo.

Edit: chciałem jeszcze napisać klasyczne tl;dr, ale przeczytałem i włosy mi stanęły dęba :o tyś nie prawak, tyś lewicowiec pełną gębą był. No ale "kto za młodu nie był lewicowcem, ten na starość będzie złym człowiekiem", ja też biegałem w koszulce z "cccp" i Leninem (kurwa, dzisiaj wstyd okropny, na szczęście nikt nie pamięta), ale punków, skłotów i ogółem życia kosztem innych nie trawiłem nigdy. Trochę zbyt rzadko się myło to towarzystwo. [jeśli ktoś chce dyskutować dalej o prawie/lewie itp. zboczeniach, zachęcam do założenia nowego wątku w hydeparku]
You're all the same, the lot of you, with your long hair and faggot clothes. Drugs, sex…every sort of filth. And ya hate the police, don't ya?

Awatar użytkownika
oipryszek
Sponsor
Posty: 520
Rejestracja: 02 listopada 2012, 11:19 - pt

Re: MUZYKA: wywnętrz się publicznie :P

Postautor: oipryszek » 22 października 2014, 07:23 - śr

Tak RPA, czytałem tamten temat i długo zastanawiałem się co tam napisać. Nie mogłem jednak wpasować się w jego ramy więc pojechałem bez nich - tutaj. Jak gniot to wywal ;)
Trzy akordy, darcie mordy!

Awatar użytkownika
niedouczony
Sponsor
Posty: 519
Rejestracja: 03 lutego 2010, 17:45 - śr

Re: MUZYKA: wywnętrz się publicznie :P

Postautor: niedouczony » 22 października 2014, 10:23 - śr

O ku... przeczytałem jakby własną historię... tylko jeszcze fascynacja muzyką typu Konkwista 88... do woja nie poszedłem choć chciałem iść do szkoły oficerskiej albo do Dęblina albo do Zegrza... zostałem rolnikiem żeby uniknąć powołania... bida była taka że lampiaki oglądałem tylko w gazetach to sobie sam zbudowałem... a na koncerty śmigam od happysad po gwiazdy zza oceanu i wybieram miejsca pod sceną.. bo wzrok i słuch nie ten... i choć chyba nadal nie umiem grać na gitarze mam niezłą kolekcję gitar wzmacniaczy a ilości kostek bossa sam nie ogarniam. A co będzie ? Nie wiem... mam zamiar jeszcze dobrze się pobawić życiem w rytmie rocka. Jest jeszcze tyle muzy do posłuchania.. tyle koncertów i miejsc do pogrania... w 1993 grałem na gitarze pod fontanną Di Trevi w Rzymie ...ostatnio grałem w Warszawie na Marszałkowskiej z kaszkiecikiem na chodniku bo zawsze mam gitarę w bagażniku samochodu.
Mniej gainu, więcej volume i sprawna łapa - tajemnica dobrego brzmienia.

Awatar użytkownika
Jakub_Z.
Sponsor
Posty: 2960
Rejestracja: 25 kwietnia 2009, 18:12 - sob

Re: MUZYKA: wywnętrz się publicznie :P

Postautor: Jakub_Z. » 22 października 2014, 15:36 - śr

Ja sobie tylko posta klepnę, żeby o temacie pamiętać, gdyż ciekawy.

Sam się nie wypowiem - bo młody jestem i chuja wiem - ale poczytać miło ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
oipryszek
Sponsor
Posty: 520
Rejestracja: 02 listopada 2012, 11:19 - pt

Re: MUZYKA: wywnętrz się publicznie :P

Postautor: oipryszek » 24 października 2014, 14:26 - pt

A ja myślę, że doświadczenie masz raczej całkiem spore ;)
Trzy akordy, darcie mordy!

Awatar użytkownika
Jakub_Z.
Sponsor
Posty: 2960
Rejestracja: 25 kwietnia 2009, 18:12 - sob

Re: MUZYKA: wywnętrz się publicznie :P

Postautor: Jakub_Z. » 24 października 2014, 15:55 - pt

Raczej średnio jednak ;)

A to dlaczego? Już tłumaczę.

Nigdy nie miałem praktycznie żadnych znajomych, z którymi w ogóle mógłbym rozmawiać o muzyce i cokolwiek z muzyką związanego robić. W zasadzie cudem doszło do tego, że w taką muzykę trafiłem. Miałem też raczej mały dostęp do muzyki pirackiej, a kasy na oryginały kaset i później CD tym bardziej. Jakby nie było siedziałem i siedzę w "klimacie" od którejś klasy podstawówki. Zaczęło się od numetalu, idąc przez trash, industrial, jakieś dziwne jazdy jak dark/harsh electro/EDM, NDH - aż po dzisiejszy, nowoczesny metal, djent i inne wynalazki.

Nigdy jednak nie ładowałem się w żadne środowiska i subkultury związane z danym gatunkiem. Miałem kilka malutkich epizodów, ale jednak unikałem takich ludzi. Nie wiem czemu - w większości po prostu wydawali mi się oni głupi i sztuczni. Wcześniej chciałem mieć paczkę takich znajomych z klimatu, ale przy bliższym poznaniu często tacy ludzie tracili. No cóż.

Na koncerty też za bardzo nie chodzę. Raz - że kasa, dwa - że żadna moja bardziej ulubiona kapela nie zagra nigdzie w pobliżu, trzy - nie lubię za głośnej muzyki i jestem raczej dziadkiem pod tym względem niż młodym człowiekiem. I straszliwy ze mnie ignorant.

W ogóle nigdzie za bardzo nie wychodzę - wolę siedzieć z domu i z dala od mniej lub bardziej randomowych ludzi. Jak już to zlot ewentualnie i ogarnięte towarzystwo ;)

Zatem podsumowując - dużo muzyki słuchałem i słucham, ale kompletnie nic głębszego w tym nie było i nie będzie - żadnej ciekawej historii i przygód. Dlatego trochę smutno mi czytać inne posty. A z drugiej strony tak jak pisałem - ja tam wolę siedzieć na dupie sam :v
Obrazek

Awatar użytkownika
Jacek B.
ex Cooper
Posty: 7210
Rejestracja: 12 sierpnia 2008, 00:25 - wt

Re: MUZYKA: wywnętrz się publicznie :P

Postautor: Jacek B. » 24 października 2014, 19:40 - pt

Kuba, ale Ty dzikus jesteś, jak Cię ta Angelina znalazła to ja nie wiem :P

Ogólnie to piękny temat.
U mnie na chacie muzyka była w sumie w radiu w samochodzie. Moja mama kiedyś słuchała Abby i Krystyny Prońko, to miała adapter i kilka starych płyt, ale nic poza tym.
Mój pierwszy kontakt z muzyką, to kaseta Marka Grechuty z hitami, słychana na:

Obrazek

Słuchałem na okrągło, do dzisiaj znam sporo tekstów ;)
Później przyszedł pamiętny rok 1997 i kupiłem sobie boom boxa, pierwszą płytę Summer Hits, kilka kaset z radosnymi szlagierami Fun Factory, Backstreet Boys, N'Sync (sic!), Nana, smerfne hity (lol) i... Gdzieś między tymi wszystkimi śmieciami nagrywałem sobie kasety z Radia Zet. I wiecie co było pierwszym nagraniem?

https://www.youtube.com/watch?v=SwYN7mTi6HM

Pamiętam, jakby to było wczoraj ;)

Gdzies tam w międzyczasie pojawiło się trochę "normalności" w postaci Offspring, ale to było krótkie.

Później przyszła gimbaza i zaczął się "hip hop". Leroy, Wzgórze i inne pierdy. Do momentu, aż objawił się Papa Roach i się posypało. Później była Nirvana i wielkie szaleństwo. Pierwsze koncerty - Pidżama Porno, Włochaty i tak dalej. Po drodze pojawiło się trochę dobrej muzy w postaci Pearl Jam, The Cult, ale to nie był jeszcze ten czas.

Dopiero w liceum (2002) poznałem Sivego, który miał znajomka z łaczem 1mb (czaicie? 1mb xD), który pożyczał muzę ze sklepów sieci torrent. I wtedy się zaczęło. Muza dosłownie wlewała się we mnie strumieniami, Tool, Led Zeppelin, Slayer, Metallica, Purcupine Tree, Jethro Tull, Bush, Death, Alice In Chains, wszystko, dosłownie wszystko gdzie była gitara.

I tak zostało do dziś, tylko Metallici już nie słucham :E

Awatar użytkownika
Jakub_Z.
Sponsor
Posty: 2960
Rejestracja: 25 kwietnia 2009, 18:12 - sob

Re: MUZYKA: wywnętrz się publicznie :P

Postautor: Jakub_Z. » 24 października 2014, 21:22 - pt

Kurna, do hip-hopu to bym Cię bardziej teraz przypisał - łysa glaca, prawilna dziara... :D
Ja w sumie też trochę od hip-hopu zacząłem słuchanie cięższej muzy - "Rock Superstar" Cypress Hilla wszystko zapoczątkowało, potem Korn i dalej cała fala takiej muzy :E
Obrazek

Awatar użytkownika
niedouczony
Sponsor
Posty: 519
Rejestracja: 03 lutego 2010, 17:45 - śr

Re: MUZYKA: wywnętrz się publicznie :P

Postautor: niedouczony » 25 października 2014, 06:08 - sob

Fajnych rzeczy się można dowiedzieć. Dodam że pierwszym zespołem jakiego słuchałem był Wham ( czyli najsłynniejszą piosenkę świąteczną mam obczajoną ) potem Roxette a jak zobaczyłem koncert GNR z Paryża to wiedziałem że chcę grać na gitarze. Do tej pory słucham wszystkiego od jazzu po muzykę poważną . Wiadomo rock i metal w serduchu a reszta bo lubię. Wczoraj byłem na koncercie Happysad ( zabijcie mnie) i po nim przy szklaneczce Jacka D. opowiedziałem Łukaszowi (Pan Latawiec) demota jakiego widziałem że niby co by nie zrobić i tak polska młodzież powie że gitarzyści happysad grają lepiej od Slasha... koleś się uśmiał a Kuba dodał to jedź na Slasha i sprawdź .. Sprawdzę i już sprawdzałem.. spoko bo jak coś mi się podoba to mam w dupie konwenanse i czy obciach czy nie. Chcę zobaczyć tyle koncertów ile się da bo sekundę przed śmiercią nie chcę myśleć : szkoda że coś tam ... tylko kurwa fajnie było :ave:
Mniej gainu, więcej volume i sprawna łapa - tajemnica dobrego brzmienia.


Wróć do „Muzyka ogólnie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość