moutza

- tutaj się chwalimy
Awatar użytkownika
ksantyp
Redaktor
Posty: 4512
Rejestracja: 12 sierpnia 2008, 11:34 - wt

moutza

Postautor: ksantyp » 12 sierpnia 2008, 18:05 - wt

http://uk.youtube.com/view_play_list?p=03DABA5F19BDD410
moutza to kapelka z Łodzi.
Załozylismy ją z Victorem i Piranią w 1997 roku. przestała istniec około 2003 roku.
Razem z kilkoma innymi kapelkami z PL: mrs plastic, kamasutra, loco, paragraf 22 i inni kładlismy podwaliny pod nowoczesna scene metalowo-rockowo-corową w naszym kraju.
Niestety zniknęła mi stonka z serwera więc musicie się zadowolić teledyskami...


www.moutza.mp3.wp.pl
www.moutzantk.mp3.wp.pl
DOBRE WIOSŁA W JESZCZE LEPSZYCH CENACH.
FOG Shop - zapraszam do sklepu dla Gitarzystów
http://www.fogshop.pl

Awatar użytkownika
ksantyp
Redaktor
Posty: 4512
Rejestracja: 12 sierpnia 2008, 11:34 - wt

Re: moutza

Postautor: ksantyp » 18 lipca 2009, 18:42 - sob

Podbijam.
Odanalazłem płytkę z kilkoma fajnymi infosami. Najprawdopodobniej sprobuje odbudowac stronke... jakby ktoś miał ochote i doświadczenie w pomaganiu w takich kwestiach to miło...

Tymczasem wrzucam kilka fajnych ciekawostek:

KONCERTY:
230597 – ŁÓDŹ, DOM KULTURY, UL. SOPOCKA
130697 – ŁÓDŹ, DOM KULTURY, UL. SOPOCKA
280697 – ŁÓDŹ, CAFFE LURA, JAKO GOŚĆ ZESPOŁU MEDUSA
251097 – PIASECZNO, DOM KULTURY
311097 – ŁÓDŹ, PUB UAYO
071197 – ŁÓDŹ, VI L.O.
081197 – ŁÓDŹ, CAFFE LURA
231197 – ŁÓDŹ, DOM KULTURY „LOKATORSKA”
310198 – ŁÓDŹ, CAFFE LURA
270298 – ŁÓDŹ, DOM KULTURY, UL. SOPOCKA
230298 – TOMASZÓW MAZOWIECKI, DOM KULTURY, JAKO GOŚĆ ZESPOŁU DOGMAN
140398 – ŁÓDŹ, CAFFE LURA
240498 – ŁÓDŹ, KRYPTON, JAKO GOŚĆ ZESPOŁU ACID DRINKERS
220598 – ŁÓDŹ, JUWENALIA UŁ
260698 – DOBROŃ
300798 – GŁOGÓW, MAYDAY ROCK FESTIVAL
280898 – GŁOGÓW, MAYDAY ROCK FESTIVAL,
171098 – ŁÓDŹ, CAFFE LURA, + MRS.PLASTIC, RAMTUTEKEN, SPLEEN
221098 – BYDGOSZCZ, KUŹNIA, + MRS.PLASTIC
291098 – WARSZAWA, PROXIMA, +ILLUSION, RARABORN, UTD
301098 – GRODKÓW, DOM KULTURY
051298 – SZCZECIN, DOM KULTURY, +ILLUSION, PARAGRAF 22
100199 – ŁÓDŹ, WIELKA ORKIESTRA ŚWIĄTECZNEJ POMOCY
220299 – TVP1, ROWER BŁAŻEJA
060399 – ŁÓDŹ, CAFFE LURA, + BRAIN
140599 – ŁÓDŹ, ALLMENDINGER
210599 – ŁÓDŹ, JUWENALIA UŁ
120699 – ŁÓDŹ, CAFFE LURA, JAKO GOŚĆ ZESPOŁU SWEET NOISE
190699 – TORUŃ, SONG OF SONGS FESTIVAL
070899 – ŻARY, PRZYSTANEK WOODSTOCK
040999 – ŁÓDŹ, LOTNISKO LUBLINEK
091099 – ŁÓDŹ, GARAŻ U LURYSA
041199 – WARSZAWA, PROXIMA, JAKO GOŚĆ ZESPOŁU PROLETARYAT
241199 – ŁÓDŹ, TYGRYS, JAKO GOŚĆ ZESPOŁU ACID DRINKERS
161299 – TVP1, ROWER BŁAŻEJA
140400 – ŁÓDŹ, ARESZT ŚLEDCZY UL. SMUTNA
150400 – ŁÓDŹ, CAFFE LURA, + DENGA, BRADLEY
260500 – ŁÓDŹ, JUWENALIA PŁ
091200 – ŁÓDŹ, C-4 UL. WĘGLOWA, + IMPEXUS
311200 – ŁÓDŹ, PLAC DĄBROWSKIEGO
070101 – ŁÓDŹ, WOŚP (2 KONCERTY)
230202 – RADIO ŁÓDŹ, TRANSMISJA NA ŻYWO, 500 LISTA, JEDYNY WYSTĘP Z ACIDEM
241102 – ŁDZ, dekompresja, + NTK, IMPEXUS
120103 – ŁDZ, WOŚP, + NTK
070203 – ŁDZ, dekompresja + NTK, GODSPELL, UNDERGOUND, PERRY MASON
200203 - dekompresja, BIGSTARFEST ELIMINCJE + RIMA, SICKBAG
300403 - ŁDZ, CUBE, NOVY GOŚCINNIE Z NTK - odpowiedz mi kim jestem
220503 - dekompresja
080603 - Brzeziny koło Błaszek, wesele Savika i Moniki, jako gość zespołu La Mirage
070903 - Łódź, plac Wolności - Piknik Łódzki
071003 - TVP 1 Rower Błażeja, prapremiera ogólnopolska teledysku PISKLE


----------------------------------------------------

1997

Za datę urodzin moutza zwykliśmy uważać 14.02.1997. Z powodu to takiego, iż właśnie wtedy na 20. urodzinach Piranii, Viktor schlał się z nami po raz pierwszy. I tak z połączenia zespołów CORN (w osobach gitarzystów Piranii i Ksantypa) i resztek zespołu KICK SQUARE ( w postaci perkusisty Viktora, z perkusją i salą prób dogodnym punkcie) powstał zespół wkrótce nazwany moutza.
Moutza to po albańsku świński ryj. W Grecji zaś ten piekny wyraz to nazwa gestu – wyciągniętej otwartej dłoni, który oznacza to samo co po angielsku FUCK OFF.
Szybciutko rozpoczęły się poszukiwania muzyków przy pomocy fikuśnych ogłoszeń. Jak się jednak okazało szukać nie trzeba było daleko. Do zespołu zgłosił się Pietraś, kolega ze „Śmieciowego podwórka”. Szkopuł w tym, że był gitarzystą i to w dodatku najlepszym z całej trójki. Jednak presja reszty i chęć grania szybko zrobiła z Pietrasia basistę.
W tym okresie powstały piosenki: popart, kuglarz, cisza, to jest bajka.
Po czterech miesiącach postanowiliśmy iść za ciosem i zagrać koncert. W domu kultury na ul. Sopockiej organizowany był przegląd kapel. Pietraś pojechał z nagraną na próbie kasetą. Panom kierownikom artystycznym nie spodobała się zbytnio, czemu akurat jeszcze wtedy nie można było się dziwić, lecz siła perswazji Pietrasia dokonała cudu.
23051997 gramy pierwszy koncert, tak naprawdę to w ogóle pierwszy w naszych życiach. Obok nas występują:
THORN, AEROPLANE LOVE, BRAIN, GRASSUF, JAZGOT, DOG CAN FLY, WHISPER.
I tu staje cud kolejny. Z całego wyżej wymienionego worka wykonawców zgromadzona publiczność jako swój typ do walki w finale wybiera właśnie nas, ku naszemu i wszystkich ogólnemu zaskoczeniu. DZIĘKI.
Warto wspomnieć przy okazji tego koncertu, że w zespole Dog Can Fly śpiewała Anka Krzekotowska, a na basie grał Savik. W zespole Aeroplane Love śpiewał Novy. W zespole THorn cały czas śpiewa Kasia Florczyk. W Brain grał obecny perkusista CKOD, a chyba w Jazgocie grał basista Blue Cafe.
Zapomniałem napisać, że na koncercie to ja śpiewałem.
Po tym to właśnie koncercie na Piotrkowskiej zaczepił mnie Novy. Poszliśmy do mnie na herbatę, puściłem mu nagrania z próby. Generalnie to chłopak miał dosyć swych kolegów z zespołu i chciał znaleźć fajniejszy. Nasza muza mu się podobała, a nam potrzebny był wokalista z prawdziwego zdarzenia. Tak to Novy dołączył do moutzy. Na finale zagraliśmy już z nim. Tam oczywiście odpadliśmy, ale przecież my wtedy nie umieliśmy grać na instrumentach.
W pełnym składzie powstały piosenki: cisza, to jest bajka, popart, lokotekila, plaf, i wanna be your dog (iggy popa), czekając na dzień.
We wrześniu dowiedziałem się z telegazety (tvp2, str. 258) o przeglądzie w Piasecznie. Powiedziałem chłopakom, że nagrywamy demo. Wcześniej, na próbach Citizen Dick’a (tam grał na basie Sauter) podpatrzyłem jak się nagrywa przy pomocy miksera, kilku mikrofonów i zwykłego magnetofonu od wieży próbę na żywo. Najpierw nagrałem zespół WAR EGO CYCO, wyszło całkiem czytelnie, więc postanowiłem tak samo nagrać moutzę.
W październiku w sali prób na Łąkowej 11 (ALLMENDINGER) powstało pierwsze nagranie moutzy uznawane za demo i puszczone trochę w obieg.
P E D O F I L.
Zawiera wszystkie wymienione wcześniej piosenki. Jak na tamte możliwości jakość do dziś mnie zaskakuje.
Wysyłamy kasetę na konkurs i oczywiście dostajemy się. Kazali nam przyjechać na przesłuchanie na 0900. Pietraś już 20 km za Łodzią był pijany, reszta 5 km później. Poznaliśmy zespół CORRUPTION i gitarzystę Zefira. Tam dostaliśmy kosza.
Tydzień później gramy w klubie Uayo pierwszy samodzielny i niezależny koncert. Przyszło ze 100 osób, co jest wynikiem całkiem niezłym moim zdaniem. Pedofila uzupełniliśmy coverami: Metallica – seek and destroy i knż – tata dilera (na wokalach ja i Viktor, bębnił Szczepan, Paciem czasem zwany, znany wtedy z występów z zespołami OLEVATOR i CITIZEN DICK).
W listopadzie zagraliśmy 3 koncerty. Na przeglądzie w VI L.O. Anja Orthodox przyznała nam tam drugie miejsce. Pirania udzielił w telewizji odpowiedzi na pytanie, którego nie usłyszał. W cafe Lura, nie pamiętam z kim, pewnie z tHorn i WAR EGO CYCO. Na koniec miesiąca zaliczyliśmy kolejny łódzki dom kultury. Graliśmy z THorn i PROMONTORY.
W grudniu zaczęliśmy robić nowe numery: bez skóry, kiedy jesteś, strefa kaszlu.
To był dobry rok. Stworzyliśmy zgraną i wypasiona ekipę. Działaliśmy bezwiednie na szczycie swych możliwości. Wielu ludzi to doceniło i zaowocowało to na przyszłość.

Ksantyp, Łódź 030203


---------------------------------------


1998

Rok 1998 rozpoczyna się dla moutzy ponownie w lutym. W miesięczniku METAL HAMMER ukazuje się recenzja PEDOFILA. Otrzymaliśmy dwie trójki z plusem. Teraz już cała metalowa brać o nas wie.
W tym samym czasie gramy koncert w Cafe Lura. Za zarobione pieniądze wynajmujemy studio Piotra TYSZKIEWICZA. Nagrywamy trzy piosenki: czekając na dzień, bez skóry, kiedy jesteś.
Okazuje się, że gramy całkiem ładna muzykę. Piotrek zrobił z nas przyzwoicie grającą kapelę i ustawił zajebiste brzmienie wioseł. Proszę państwa, ten człowiek wyciągnął z nas wszystko. Mnie, Pietrasiowi i Piranii powiedział co to metronom i tempo. Novego nauczył śpiewać. Tylko Viktor sobie nie pograł, na nagraniu jest automat. Na tej demówce woziliśmy się po Polsce ładnych parę lat.
Nazwaliśmy to demo MANOSNESZNEOF. Tytuł wziął się od puszczonego od tyłu czekając, słychać tam gdzieś takie manosneszneof.
Czekając na dzień i bez skóry prezentowane było wtedy przez Słonia w Radiu Łódź i Marcina Bisiorka w Radiu Manhattan. Te dwie instytucje, ze wskazaniem na Radio Łódź roztoczyły wtedy nad nami wachlarz ochronny. To były nasze pierwsze w życiu kontakty z dziennikarzami. Poradziliśmy sobie. Znamy się do dziś i panowie ciągle jakoś tam pomagają.
W kwietniu spełnia się kolejne marzenie i obala kolejny mit. Gramy support przed ACID DRINKERS. Na tym koncercie był Liper. Słuchał nas i nie mógł wytrzymać. Przynajmniej tak teraz mówi, wtedy się jeszcze nie znaliśmy.
Maj to kolejna lekcja. 2500 osób, pierwszy plener, Juwenalia, kultowa wypasiona impreza. Schlaliśmy się tak, że szkoda gadać. Pięknie było.
Całkowicie obok wszystkiego czekając na dzień dociera do 11. miejsca listy przebojów Manhattanu, z oczywistych względów, o których powiedzieć nie mogę dla dobra śledztwa, nie mogliśmy znaleźć się w pierwszej dziesiątce. Dodatkowo zakwalifikowaliśmy się do Węgorzowa. Pojechałem nawet z Pietrasiem do Warsaw podpisać umowę, ale w rezultacie festiwal się nie odbył i całe szczęście. Owa umowa bowiem jak się potem okazało była wyjątkowo chujowa.
A, w maju też odkryłem gdzieś Muzykę Przeciwko Rasizmowi. Akcję, którą od razu poparliśmy.
W czerwcu Manosneszneof dostaje w Metal Hammerze dwie czwórki, to już ostry wynik. Remo Mielczanek rozwodzi się nad naszą twórczością, że aż miło poczytać. Od tej pory dostajemy mnóstwo listów od maniaków. Super Express nagradza nas nagraniem jednej piosenki w PJ Studio.
Oczywistym jest fakt, że komponujemy nowe piosenki. W tym okresie powstały: piskk, ziarno, nonoxynol (piosenka Piranii, na podstawie której powstało kilka lat później pisklę), kolejna wersja lokotekili i brekonfru (koncertowy miszmasz doors, nirvany, metallica, illusion, dezerter i kilku innych pozycji), na koncertach gramy jeszcze sth In the way – nirvany.
W lipcu ja, Pietraś, Viktor i Adaś ze Spleenu zakładamy H.W.T., pozerską kapele hard corową. Zagraliśmy dwie próby i zrobiliśmy jeden numer deep inside. Zespół działał w składzie: ksantyp – wokal, Pietraś – gitara, Adam – bas, Viktor – bębny. Od tej chwili na prawie każdym naszym plakacie pojawiało się hwt – najczęściej jako pierwszy niewidzialny zespól świata z Oslo.
Z moutzą to dobrze dawaliśmy wtedy czadu. Graliśmy 5 prób w tygodniu, szlifowaliśmy umiejętności i piosenki. To zaowocowało bardzo szybko.
Pojechaliśmy na festiwal MAYDAY ROCK do Głogowa. Tam przechodząc przez eliminacje jako zespół publiki (znowu) dostajemy się do finału. Miesiąc później z rąk Darka Malejonka otrzymujemy wyróżnienie i nagrodę 1000 pln. SZOK SZOK. W drodze powrotnej mamy wypadek. Tico Szczepana starych skróciło się o 10 cm. Przeżyliśmy.
W Głogowie poznaliśmy dwie fajne kapele: MRS. PLASTIC z Bydgoszczy i KAMASUTRA z Mińska Mazowieckiego. Zrobiliśmy później razem parę rzeczy.
ZIARNO. Weszliśmy do studia w ramach tej nagrody Super Expressu. Tam realizator kazał nam nagrywać na setke, na co my nie poszliśmy. Jemu to się w ogóle nie chciało, my przesadziliśmy z gitarami. Wyszło do pipla. Troche się wtedy załamaliśmy. Po raz pierwszy wystąpiły większe zgrzyty w kapeli. Zmuszeni też byliśmy wtedy na pewne ustępstwa brzmieniowe...
W nagrywaniu ziarna wziął udział, jeszcze gościnnie Szczepan na djembe.
Zdecydowanie moutza była w tamtym okresie kapelą koncertową. Grać to my nie umieliśmy na tyle żeby dobrze nagrywać, ale koncerty to graliśmy z takim czadem i energią, ze w październiku w Łodzi przyszło 500 osób i buda pękała w szwach i ruf był on fajer, pojechaliśmy na pierwsze koncerty za miasto pod rząd. Jeszcze nie trasa, ale zaliczyliśmy koncert w Warsaw przed naszymi idolami ILLUSION.
Nawiasem koncert był organizowany przez nieistniejący już magazyn XL, a kiedy jesteś miało się ukazać na składance dołączonej do pisma. Taa...
Dobra passa nam ciągle sprzyjała. Pod koniec roku udało mi się załatwić układ reklamowy z MUSIC DEALER. Umowa opierała na bardzo duże zniżki przy zakupie asortymentu, a firmy to były nie byle jakie: D’ADDARIO, JIM DUNLOP, SEYMOUR DUNCAN, EVANS, MEINL. Dostaliśmy koszulki, nalepki, akcesoria i zaczęliśmy się w tym wozić. WYPAS. DZIEKI PANOWIE MUSIC DEALERZY. Oczywiście jak wszystko umowa w pewnym momencie, konkretnie w momencie późniejszego kryzysu w roku 2001, wygasła. Ale respekt się należy.
Jeszcze raz zagraliśmy z Illusion. Tym razem w Szczecinie. Zapoznaliśmy się tam z zespołem Paragraf 22.
W XL ukazuje się artykuł o nas. Nic nowego nie napisali. Cały czas dziennikarze przepisywali wtedy moje ulotki reklamujące kapelę. Więc chyba mam mały staż pana redaktora muzycznego (hihi...).

Ksantyp, łdz, 040203


---------------------------------------


1999 „Sinusoida marzeń”

W styczniu 1999 nastąpiło rozdziewiczenie zespołu. Zagraliśmy pierwszy raz z playbacku. Odbyło się to na koncercie WIELKIEJ ORKIESTRY ŚWIĄTECZNEJ POMOCY. Jak się przekonaliśmy, z powodów technicznych i finansowych trzy czwarte takich koncertów jest z playbacku. Z drugiej strony to kurwa to jest styczeń, zima i jest zimno, grać na powietrzu to się nie da. Tyle usprawiedliwienia. Akcja to jak najbardziej słuszna, prawdziwy festyn pomocy i realnie istniejące świeckie święto, wystąpić trzeba. Na tym koncercie skręciła nas Łódzka Trójka i jak zwykle mieliśmy farta. Koncert poszedł na żywo w TV. Yeaa...
W kulturalnym miesięczniku Kalejdoskop, wyższa pierdolencja: teatry, galerie, wystawy, ogólnie tak zwana sztuka, ukazał się długi wywiad ze mną.
SŁONIU zaczął robić w TV TOYA nowy program muzyczny Kotłownia. Na pierwszy ogień zaprosił właśnie nas. Skręciliśmy prowizoryczne teledyski do czekając, bez skóry i kiedy jesteś. Jezu jak my wtedy wyglądaliśmy... Ale za to chłopak pomaga nam do dziś. Wielka sztama. A razem z nami, swój program kręcili Thinkadelic i Red. Yo.
Gdzieś właśnie na początku 1999, albo pod koniec 1998, teraz już nie pamiętam pojechaliśmy cała kapelą, bez Wicia do Warsaw. Naszym celem były tak zwane wytwórnie płytowe. Jako, że nasłuchaliśmy się starszych kolegów ,którzy to nam opowiadali, że jak się wysyła kasetę do firmy to nikt jej nie słucha. Ba ląduje ona bez otwierania w koszu. Postanowiliśmy pojechać tam osobiście. Na dworcu w Łodzi kupiliśmy mapę Warsaw. Mam ją do dziś. Miałem wcześniej na karteczce spisane adresy i kilka nazwisk tak zwanych prezesów, tudzież innej maści panów. W pociągu pozaznaczaliśmy miejsca na mapie, wyznaczyliśmy przypuszczalne trasy autobusami. Generalnie ustaliliśmy plan.
Pierwsze na naszym planie było Sony Music. Tam zostaliśmy obsłużeni przez wyjątkowo zdziwioną Kasię Nowicką – asystentkę szefa, nawiasem mówiąc znaną obecnie światu jako piosenkarka Novika, ale to t.a.j.e.m.n.i.c.a. (pozdrawiamy, fajne miałaś wtedy koczki po bokach). Ta wzięła od nas płytkę i obiecała ją oddać szefowi. Zdziwiła się tylko, że przyjeżdżamy bez umówienia się i takie tam.
Dokładnie nie pamiętam kolejności. Ale jest parę historyjek związanych z tą wycieczką.
W Universalu czekaliśmy aż ktoś się nas o coś zapyta, z godzinę nikt na nas nie zwracał uwagi. Tylko wszyscy patrzyli dziwnie na Piranie, no wiecie koleś miał zamiast brody dwa zielone dready. W końcu w natłoku różnego rodzaju ludzi znanych mi z telewizji, wypatrzyłem Kasię Kanclerz. I tu proszę państwa, ja nieustraszony Ksantyp zmiękłem. Serce mi zaczęło zapieprzać, głos mi drżał. Podszedłem i ledwo wydusiłem, kto i co i jak. Pani skierowała nas do jakiegoś pana, którego nazwisko pojawia się w różnych odmianach imiennych w prawie każdym programie TV publicznej, ten wziął od nas płytkę i powiedział, że zadzwoni w razie co. Akurat.
Pomaton to jakaś wioska za Warsaw. Jak u nas Stary Olechów, autobus co 40 minut, błoto i pośrodku piękny szklany dom. Tam zostawiliśmy płytkę na portierni, nikt nie chciał z nami gadać. I znowu na krańcówce pół godziny. Przynajmniej odpisali, że nie są zainteresowani.
W BMG też portiernia. Kocha sobie darowaliśmy. W Warnerze – Poltonie nawet z kimś gadałem, zmęczeni już byliśmy, nie pamiętam. Za to Ars Mundi przyjęło nas miło, w tle robiło się pranie.
Wróciliśmy do Łodzi pełni nadziei i powątpiewania.

W lutym w moim domu, jak to bywa zadzwonił telefon. Zatelefonował do mnie pan Andrzej Paweł Wojciechowski. Powiedział mi, że on nie jest a w zasadzie jest szefem firmy Sony Music i że w zasadzie to mu się podoba jak gramy i że może wyda nam płytę, a może nie. Coś tam jeszcze chyba powiedział o jakiejś muzyce do filmu. Kręcili wtedy jakiś kolejny wspaniały film dla młodzieży. Ja to zacząłem skakać ze szczęścia i drzeć mu się do słuchawki z radości.
Pomógł nam w dostaniu się do Tomka Żądy, z Radiowej Trójki i Roweru Błażeja.
Pojechaliśmy do Warsaw do Telewizji, co wypas: kolesie z Klanu, plan Jaka to melodia, piosenkarze, aktorzy, redaktorzy, korytarz z Człowieka... wystąpiliśmy w tym propagandowym programie dla młodzieży. Chodziło nam o pokazanie się w TV i udało się. I tak wiedzieliśmy, że nikomu się nie będzie chciało sprawdzać kim jesteśmy i co gramy, wiec pokazaliśmy się tacy jak byliśmy i niczego nie udawaliśmy. Wtedy nie było jeszcze MTV i Vivy. Zresztą czemu się tłumacze? Program jest taki se ale my jesteśmy zajebiści wiec sam program choć na chwile stał się zajebisty. Zagraliśmy Czekając na dzień. Wyciszyli nas na końcu bo wszedł Telexpress – duża oglądalność...
Udzieliliśmy jeszcze wywiadu w trójce. Wtedy usłyszała nas cała Polska.
Tydzień później zadzwonił do mnie Jurek Owsiak. Nogi mi się ugięły. „czy zgodzicie się wystąpic za 100 na łeb na Przystanku Woodstock?” – zapytał. Umarłem. Zgadnijcie jaka była moja odpowiedź:
A – dobra, ale nie chcemy pieniędzy, nie gramy za pieniądze
B – naprawdę, oczywiście, tak dzięki, o Boże.
C – nie no, stary, chociaż 150.
APW kazał nam nagrać więcej piosenek. Novego stary załatwił nam sponsora – HURTOSTAL z TORUNIA, branża metalowa: rury, szyny... Jako, że branżowo się zgadzało dostaliśmy szmal. Nie będę pisał ile, nie jestem też jakimś tam gentlemanem. Wynajęliśmy pewne nie istniejące już studio, w którym siedział realizator Sebastian Binder - istniejący i nagraliśmy najgorszy materiał muzyczny świata. Wyszła taka kupa, że szkoda gadać. Wtedy okazało się jak bardzo jesteśmy ciency. Bez dobrego ucha realizatora nie potrafimy nagrywać. Nastąpiła ogólna załamka. Demo TO CO TRWA zawiera piosenki:
To jest bajka ( z Tytusem z Kamasutry na wokalu), humbak, numer 8, tylko proch, 3 dni łez (nowa wersja plafa), kolejna wersja lokotekili, piskk, obojętny, brekonfru.
Gościnnie w humbaku zaśpiewała Monika Kuszyńska (wtedy Farenhajt, teraz Varius Manx). Zaśpiewała i zapytała się „co to jest humbak?”...
Tak naprawdę miała z nami wtedy zaśpiewać Anka Krzekotowska, ale była na jakiejś wycieczce. Szkoda.
A na tym nagraniu jak się go słucha w mono to całkowicie giną bębny. Brawo Sebastian. Wiem wiem w mono już się nie słucha.
Wysłaliśmy demo APW. Stresówa to wtedy była niezła. Przyjechał do nas zaprosił na piwo, wybrałem najdroższy pub w mieście i od tej chwili zwodził nas przez jakieś półtora roku. Trochę nas tym przyblokował. Nie gadaliśmy z nikim innym, nie pojechaliśmy do Węgorzewa...
Na szczęście całkowicie się nie załamaliśmy. Do wakacji zagraliśmy kilka sztuk. Między innymi załapaliśmy się, jakoś tak z czapy, na festiwal SONG OF SONGS w Toruniu, tam wystąpiliśmy na małej scenie, zaliczyliśmy Juwe w Łodzi i zagraliśmy dwie i pół piosenki na imieninach prezesa ALLMENDINGERA, po czym szybko zostaliśmy poczęstowani wódką...
12 czerwca byliśmy gośćmi SWEET NOISE. Gramy z nimi koncert w „naszej” LURZE. Nic nie pamiętam i nie wiem dlaczego...
Po wielkiej porażce w studio graliśmy milion prób. Gotowaliśmy się na WOODSTOCK. Specjalnie na ten występ poszerzyliśmy skład o Szczepana i jego djembe. W końcu zabierając ze soba Gerarda Klawe z Closterkellerów jako pasażera dodatkowego, zakupiwszy 100 browarów jedziemy. Wyjeżdżaliśmy w nocy, Pacio jeszcze pod salą tak się najebał, że chciał zostać czy nawet nie wiedział, że ma gdzieś jechać. Nad ranem znaleźliśmy się w tym świętym miejscu jakim są Żary. Graliśmy drugiego dnia, mieliśmy więc czas na zwiedzanie. Spotkaliśmy Mrs. Plastic i nie odstępowaliśmy się na krok. Ogólny melanż, ale jakżesz inaczej.
Historii z Woodstocku jest 500, będzie jeszcze na nie czas i miejsce. Mnie ucieszyło kilka spraw. Podczas naszego występu widziałem ze sceny gości z Brain i wiele innych twarzy z Łodzi, widziałem kolesia pod sceną śpiewającego z Novym humbaka (skąd on znał ten text zastanawiam się do tej pory) i morze ludzi po horyzont. Graliśmy chyba: bez skóry, czekając, humbaka (szkoda, że go już nie gramy), brekonfru, ziarno i song two – blura.
Na Woodstocku poznałem też Anię Zachar, wokalistkę Batalion D’Amour. Dziewczyna pisała wtedy recenzje do Metal Hammera i umówiłem się z Anią, że opisze jakiś nasz materiał.
W sierpniu ziarno ukazało się w 5000 egzemplarzy na składance CD dołączonej do radykalnie katolickiego pisma FRONDA, wśród kapel PNEUMA, TLEN, POLAND, i nie chce mi się wstać i sprawdzic jakich jeszcze, ale generalnie z nurtu „white rocka”. Pojawiamy się my, z piosenką gdzie Pirania śpiewa „gotuj się kurwo, gotuj”, a Novy na pewno nie śpiewa nic zgodne z naukami. Wiedziałem, że nikt tego nie posłucha i specjalnie daliśmy taką piosenkę. Później w Gitarze i Basie ukazał się dwustronicowy artykuł o tej płytce, a w nim nie było ani słowa o moutzy. „Panowie, ale o tym zespole nie piszemy.”?
Po takim wypasie postanowił odejść Pietraś. Wytłumaczył, że nie czuje się na siłach sprostać wymaganiom, jakie przyniesie ze sobą przyszłość kapeli. Wiedział, że nie da rady i stwierdził, że odchodzi. Zajął się wnikliwszym studiowaniem pedagogiki społecznej niż do tej pory zwykł to robić. Zgodził się z nami występować do póki nie znajdziemy basisty. Straciliśmy bardzo płodnego kompozytora i rozwiązywacza konfliktów. Bańka mydlana pękła...
Wybór był prosty jedyny. Na basie w moutzy musi grać Sauter. Członek nieistniejącego i najbardziej wieszającego na moutzy psy zespołu Citizen Dick. Generalnie był to najlepszy łódzki basista grający taka muzykę jak my, nagrywał już płyty, grał support przed Faith No More i jest w encyklopedii polskiej muzyki rockowej. Umiał po tysiąckroć więcej od nas wszystkich razem wziętych. Zgodził się bez słowa. On też zawshe chciał być gwiazdą...
Ostatni koncert Pietraś zagrał już gościnnie, Sauter nie mógł, grał wtedy i teraz też gra w kapeli szantowej EKT GDYNIA i miał z nią koncert. Odbyło się to wielkim festynie dla nikogo na łódzkim lotnisku Lublinek. Sławek Macias skręcił ten występ i do tej pory puszcza go w KOTŁOWNI. W rezultacie dobrze się stało bo jest nagrany cały koncert moutzy w pierwszym składzie i to całkiem nieźle.
Pierwszy koncert z Sauterem zaś zagraliśmy w garażu u LURYSA. LURYS to taka łódzka firma odzieżowa, która jeszcze przed wakacjami udostępniła nam swoje magazyny i pozwoliła wziąć tyle ciuchów ile uniesiemy. Tak uczyniliśmy. Ja w tych ciuchach chodzę do dziś. Zagraliśmy tam malutki koncert z Dengą, w której śpiewała Anka Krzekotowska i z toruńską kapelą hard corową S.I.C.
Rok zamknęliśmy koncertem z PROLETARYATEM, grałem tam z moutzą i byłem technicznym Prole (cały czas zresztą jestem). Odbyło się to w Warsaw i zorganizowane zostało przez Sony. O płycie na razie sza. Pan nic nie mówi, ani tak ani nie.
Do swego kultowego programu zaprosił nas MAKAK. Wiecie Radiostacja – Makakofonia, wybitna postać polskiego dziennikarstwa. Pojechaliśmy z Novym do Warsaw. Przez 3 godziny gadaliśmy z ludźmi, można było bluźnić – bluzgaliśmy jak najęci, piliśmy browary, kłóciliśmy się z tymi, co im się nie podoba i odpowiadaliśmy na pytania tych fajniejszych. W studiu siedziała z nami nasza wówczas najwierniejsza warszawska fanka – JAGA. Było zajebiście. Makak to ogólnie dość zwariowana postać ale niepowtarzalna i kompetentna. Spotkałem się z nim jeszcze raz ze dwa lata później na koncercie Queens of the stone age w Proximie. Wyjaraliśmy tonę grassu i wcięło nas w podłogę już na próbie QOTSA. Koncert był rewelacyjny. Muszę się pochwalić, że pojechałem tam jako dziennikarz Radia Łódź i robiłem wywiad z basistą QOTSA, który to wcześniej grał w KYUSS, kapeli przeze mnie ukochanej. Jak zobaczyłem gościa to zdębiałem, zapomniałem angielskiego, zapomniałem pytań... dobrze że był ze mną koleś z jakiegoś innego radia.
Zagraliśmy w Łodzi z Acid Drinkers, Pirania wszczął tam niezłą awanturę z Yodą. Generalnie napięcia zespołowe po odejściu Pietrasia nasiliły się bardzo bardzo. Wojna wisiała w powietrzu. Na koniec pojechaliśmy do Roweru Błażeja drugi raz. Tam złapaliśmy speeda od Sautera i pyknęliśmy bez skóry dwa razy szybciej. Dużo się działo, hihi... miałem niebieskie włosy. W ogóle miałem wtedy odpały z włosami. To byłem łysy, to czerwone, to blond. Muszę się znowu ufarbować, to fajne.
W roku 1999 stworzyliśmy następujące piosenki: numer 8, humbak, obojętny, zawshe, piskle, tylko proch, 3 dni łez, lokotekila (to burak),

Ksantyp, Łódż, 040203

-----------------------------------


2000 „Po pierwsze nie ma prądu...”

Generalnie, czego nie napisałem przy okazji wspominek wcześniejszych, a powinienem, rok 1999 upłynął w moutzy w atmosferze awantur, poważnych kłótni na próbach i ogólnej stresowości. Zaostrzały się konflikty głównie na froncie reszta – Pirania, którego najbardziej z nas zabolały porażki studyjne, w rezultacie czego nie nadążał za tempem jakie wtedy obraliśmy. Konflikt narastał od dawna. Wulkan wybuchł w lutym. Po kolejnej jatce na próbie Wiciu zwołuje zebranie. Sauter powiedział, że nie przychodzi. Spotkaliśmy się ja, Novy i Viktor i rozważając wszelkie za i przeciw postanowiliśmy wyrzucić Piranie z kapeli. W moim przypadku chodziło o człowieka, który był moim najlepszym przyjacielem jakieś siedem lat, z nim założyłem corn, z którego wywodzi się moutza, jest dla mnie bardzo ważną osobą. To jego charyzmie, kompozycjom i image scenicznemu zawdzięczaliśmy sporą część naszego małego sukcesu.
Jedyne co mogę tu napisać to, że ta rana w moim sercu ciągle krwawi.
PRZEPRASZAM.
W styczniu w Metal Hammerze video z Lublinka otrzymuje 5. To chyba dobrze, choć po nas to spłynęło wtedy jak po kaczce. Mieliśmy kłopoty. Wypieprzyli nas zimą z sali. Znalazłem jakąś na przeczekanie.( Nakręciliśmy w niej ze Słoniem teledysk do zawshe pod koniec 2002.) Tam też stało się zdarzenie, o którym napisałem powyżej.
Wiadomym było, że potrzebny jest nam gitarzysta. Jak mawia mój ojciec: gitarzystów było wielu. Nas interesowało kilku. Z tego co pamiętam teraz, na liście znaleźli się między innymi: Borski (score 77, spleen, 69unpose, primo11), liper (nazwany wtedy przeze mnie peruką, z uwagi na fakt posiadania takowej na swym występie ze score 77), Pietraś, Maciek z dengi, Marcin Kulczyki ( Pathology, grendel) Ciężko było znaleźć kolesia, który mógłby z nami szybko pójść do przodu i jednocześnie sprostał naszej jeździe.
Ostateczny wybór pierwszego kandydata padł na Lipera. Co najśmieszniejsze nikt tak naprawdę nie wiedział jak on gra, a z całej tej plejady łódzkich Hendrixów tylko on nie był nam znany osobiście. Umówiłem się z nim, zresztą za pośrednictwem Borskiego, pod Saspolem i w drodze do mnie do chaty zapytałem czy chciałby z nami grać. Biedak myślał, że mu chce gitarę sprzedać. Miałem wtedy taką Yamahe, na której dziad zresztą grał jakiś czas do póki se nie kupił (taaa...) jakiegoś złomiastego Ibaneza.
Zbladł. U mnie na chacie okazało się, że grać potrafi i można się z nim dogadać. Następnego dnia na próbie został przedstawiony jako nowy gitarzysta moutzy.
Nauczyliśmy go następujących piosenek: humbak, kiedy jesteś, obojętny, ziarno, bez skóry, czekając na dzień, piskle, zawshe, tylko proch, brekonfru, song 2, sth In the way, piskk, lokotekila (to burak), to jest bajka, 3 dni łez.
W lutym bez skóry wchodzi na listy RADIA ŁÓDŹ I MANHATTAN. Nigdy się tym nie interesowaliśmy więcej niż sprawdzenie notowania sprzed tygodnia. Ale płynęły z tego same korzyści.
W marcu skład moutzy oficjalnie zasila Szczepan. Zbudowaliśmy zestaw z rury od ksero, rototomu, kociołka 13 od Gera bębnów, djembe i jakiś blaszek Zaczęliśmy grać na dwa zestawy bębnów. Teraz to karwa dopiero była moc.
Pierwszy koncert moutzy 2000 odbył się w areszcie śledczym na Smutnej. Graliśmy koncert dla więźniów. Dobry klimat. Humbak – wolność w twym sercu, wolność w twej głowie – przebój polskiego więziennictwa.
Koncert załatwił nam dyrek z AOK 77, gdzie przy pomocy Gerarda Klawe udało nam się załatwić sale do grania. Grał w niej zresztą kiedyś Citizen Dick i bywałem w niej zdobywając szlify technicznego.
Dzień po pierdlu zagraliśmy bardziej otwarty koncert. Tam pierwszy raz wykonaliśmy piskle z Anką Krzekotowska na wokalu.
W maju, zaprowadzony przez bez skóry do RADIA ŁÓDŹ, dogadałem się z Adasiem Kołacińskim i pozwolił nam wejść do studia w radiu i nagrać dwie piosenki za free. Wybór padł na nową kompozycję AL. FATIHA oraz PISKLE i ZAWSHE.
W ciągu 3 dni nagraliśmy kolejne przełomowe dla nas demo. Teraz okazało się, że gramy tak, iż możemy spokojnie nagrywać w studio. Gościnnie zaśpiewała Anka Krzekotowska (wtedy Denga) w pisklaku, a Gerard Klawe zagrał na timpani w zawshe. Realizatorem był Wiesław Grzelak, nazwany przeze mnie Papcio Chmielem.
Demo to przewrotnie nazwaliśmy
MUZYKA DO FILMU „CHYBA”
Z wiadomych względów...
Na Juwenaliach Polibudy zarzygałem tak zlew w garderobie, że jak pokazałem się tam rok później z Proletaryatem to chcieli mnie wyrzucić i nie wierzyli, że to mój identyfikator. Jak graliśmy, to robiło się już widno. Na basie pojechał z nami gościnnie Darek z Prząśniczek, Sauter pojechał z ekt w trasę.
W czerwcu bez skóry zeszło z obu list. W RŁ osiągnęliśmy zaszczytne miejsce 7. MANHATTAN zaś tradycyjnie miejsce 11.
Próby to my wtedy graliśmy 6 razy w tygodniu, Wiktor bębnił w domu od rana w krzesła , potem próba. Nasze umiejętności poszły w górę. Niestety nie zawsze na próbach był Sauter. Wystopowaliśmy z koncertami. Zaczęliśmy przygotowywać się do nagrań całości materiału, jeszcze wtedy wierzyliśmy, że uda się z Sony. Oj gupi bylim. Staraliśmy się też komponować: 1984, żółć, raz dwa, chyba, postplaf (numer złożony z riffów z plafa i piskku i kilku nowych), zaczęliśmy też robić tak tak to ja Ciechowskiego.
W lipcu Słoń Macias zabrał nas do jakiejś fabryki azbestu, ustawił kamerę na statywie i powiedział nam odkąd dokąd mamy się ruszać. W ciągu dwóch godzin nakręciliśmy teledysk, zajebisty niebieski teledysk do piskle.
Jakoś tak się stało, że po wakacjach przystopowaliśmy. W Sony przestaliśmy wierzyć, nie wiadomo było co robić. Stanęliśmy. Pisklak wszedł na listę Radia Łódź i był tam sobie do grudnia. Najwyżej wzleciał na 4.
W tak zwanym między czasie pojechaliśmy z Viktorem jako techniczni Proletaryatu na słynna trasę białoruską. SEX DRUGS & ROCK N ROLL
Moutza 2000 kończy swój gel corowy rok najlepszym do tej pory w swej karierze koncertem. W punkowym klubie C4 gramy sztukę z Impexusem. Według mnie najlepszą.


Ksantyp, Łódź 050203

------------------------------------



2001 „upadek tytanów”


Siódmy styczeń 2001 to data, która spowodowała odejście Novego z zespołu. W ten dzień moutza w składzie Novy, Liper, Szczepan, Adam z Impexus i Damian z tegoż, zagrała dwa koncerty z playbacku z okazji WIELKIEJ ORKIESTRY ŚWIĄTECZNEJ POMOCY. Ja i Viciu pojechalim wtedy do pracy z Prole. Nastąpiło wkurwienie i rozpierdolenie.
Novy i Liper postanawiają odejść z kapeli. Po krótkiej wymianie argumentów Liperek postanowił jednak pozostać. Napiliśmy się wódki, rozwaliliśmy trochę gratów w sali, no i w takiej atmosferze zamknął się pewien rozdział w historii moutzy.
Novy pozwolił nam wykorzystywać swoje teksty, aczkolwiek tylko i wyłącznie w niezmienionej formie.
Sautera tak naprawdę to wtedy w kapeli nie było, po prostu w natłoku spraw pojawiał się coraz rzadziej. Więc w momencie odejścia Novego, Marcin S. Stwierdził, że w jego wypadku dalsze granie z nami nie ma sensu, miał rację. Szczepanowi trafiła się zajebista fucha, praktyki w RFN, więc wyjechał na Saksy. Jak widzicie zespól w jednej chwili się rozpadł
Na placu boju, umęczeni, zdruzgotani i przybici zostają: Viktor, Liper i ja. Postanawiamy znaleźć resztę składu i grać dalej. Bo co innego mielibyśmy robić, jak nic innego nie umiemy tak naprawdę. Pojawiły się wtedy w mojej głowie rozmaite pomysły co do tego jak ma to wyglądać, w sensie ten zespół. Wspólnie ustaliliśmy, że za bardzo to nie ma się co zgrywać i rżnąć moutzę bez Novego. Pojawiły się projekty zmiany nazwy. Ja wtedy wymyśliłem manchis. Lecz jednak w rezultacie po miesiącach zastanawiania się, co tydzień zmieniając decyzje, że pozostawiamy nazwę. Jednak nie gramy żadnych starych numerów. Muzykę robimy od początku.
Najpierw zgłosiliśmy się do Savika. Wiedziałem, że gra na basie, bo przecież znaliśmy się od pierwszego koncertu moutzy i od tego czasu, mimo, że nie znaliśmy się blisko szanowałem bardzo tego młodego człowieka.. Raz nawet przy okazji koncertu na juwenaliach polibudy Savik był u nas na przesłuchaniu, ale wtedy się speszył i nic z tego nie wyszło. Jak zwykle miejscem spotkania była Pietryna. Pogadaliśmy chwile, wyjaśniłem mu ze sprawa jest trochę luźniejsza, że od początku, żeby się nie martwił. Oczywiście powiedział, że się zastanowi i po kilku dniach umówił się ze mną na próbę. Przyjęliśmy ciepło zarówno jego jak i jego Monikę. Savik został basistą moutzy.
Nauczyliśmy go kilku starych piosenek, żebyśmy mogli przesłuchiwać kandydatów i zaczęliśmy kombinować kilka nowych. Gramy sobie.
Pierwszym wokalistą, którego sobie upatrzyłem był Oley z Proletaryatu. Przyjechał do nas na próbę w stroju batmana, posłuchał i stwierdził, że zajebiście ale on nie wie co i jak , że to nie jest dobry okres, że jest mu przykro bo to dobry materiał ale... niestety z Oleya nic nie wyszło.
Na przesłuchania przychodzili różni ludzie. Były tez dziewczyny, byliśmy otwarci. Wokalista zespołu Sutki Prostytutki zaskoczył nas zaśpiewaniem partii Anki w Pisklak w Anki oktawie, co koleś piszczał, jak Bruce Dickinson.
W rezultacie w czerwcu spotkałem na Piotrkowskiej Acid. Znaliśmy się jeszcze z liceum i z zespołu corn, gdzie ze mną i Piranią grał kiedyś tam przez chwilę na basie u mnie w chacie. Potem śpiewał w kapeli Stygmat. Pogadaliśmy chwile po jakimś czasie dałem mu nagrania i przyszedł na próbę. Urzekł nas tym, że najbardziej wczuł się w klimat bez skóry i czekając na dzień. Postanowiliśmy cos tam porobić.
Stworzyliśmy razem piosenki, które teraz w trochę innych aranżacjach gramy i nagramy na plitke. Powstały wówczas: nienormalny, puste miasto, zima, Hellena, zero zero.
W październiku do współpracy namówiłem mojego kolegę dj FUNKSION’a (DREADSQUAD), który to zaczął wspomagać nas skreczami. Zaczęło się robić przyjemnie.
Nie zagraliśmy ani jednego koncertu w tym roku. Zmieniliśmy sale i tak po prostu sobie graliśmy piosenki.

---------------------------------------------

2002 „moutza – epizod drugi: łabędzi śpiew – powrót legendy...”

Jak zwykle proszę państwa luty. Kochany nasz Adaś Kołaciński zaprosił nas na koncert z okazji 500 Listy Przebojów Radia Łódź. 23 02 – na żywo w radiu obok T.H.O.R.N. i Coma zagraliśmy koncert, z transmisją na antenę. Akustycy kazali mi się tak ściszyć, że praktycznie się nie słyszałem, Funksiona wcale nie włączyli, Liperowi popsuł się piec. W eter poszedł bas, wokal i bębny. No, ale może niedługo wejdziemy do Europy, przyjadą Murzyni i zrobią dobra ekipę nagłośnieniową – zapraszam. Występ był rejestrowany, mam gdzieś wersję antenową. Mieliśmy sobie to później na spokojnie w studio zmiksować, lecz taśma ze śladami przepadła.
Weszliśmy więc na 5 godzin do studia i nagraliśmy na setkę, z dogrywkami wokali i solówki Lipera piosenkę Obywatela G.C. „TAK, TAK TO JA”. Kwietniu piosenka weszła na Listę Adasia Kołacińskiego. Jak się okazało mimo przerwy są ludzie, którzy na nas głosują i którzy lubią to co robimy. Tak tak jest sobie na liście dwa miesiące, dociera do 14. miejsca. Dziękujemy Wam Wszystkim. Moutza jest z wami.
W tym samym czasie poznaje oczywiście kilku nowych młodych ludzi i zarażam ich moutzą. Jedną z takich osób jest Ciemny, człowiek, który mnie pokazał, ze warto grac dla takich gości jak, po raz pierwszy spotkałem koleżkę tak szczerze i bezinteresownie pomagającego kapeli. Gość stworzył sztab ludzi, wymazali Łódź sprayami, rozklejają nam plakaty, kręcą teledyski, machina w ruchu – moutza ekipa.
W kwietniu Tak Tak z Amidem na wokalu wchodzi sobie na Listę Radia Łódź. My zaś na chwilkę zwozimy, wtedy jeszcze całe graty do studia w radiu. Tam ponownie nagrywa nas Wiesio Grzelak. Nagrywamy trzy piosenki: Nienormalny, Puste miasto, Hellena – krocze.
W trakcie tej sesji dochodzimy do wniosku, że to co robimy to nie za bardzo jest to o co nam chodzi. Rozstajemy się z Acidem. Funksion wyjeżdża do Holandii.
Tak tak jest sobie na liście do czerwca. Najwyżej dochodzi do 14. miejsca.
W tym samym czasie dochodzą mnie słuchy i pobrzękiwania, iż nasz dawny wokalista może wróci do kapelki. Spotkaliśmy się razem na Juwenaliach. Zakopaliśmy topór wojenny. Lecz nic jeszcze nie wskazywało na unie. Musiało upłynąć troszkę czasu. Były wakacje. Ja pojechałem do Holandii odpocząć od Łodzi. Poznałem tam kogoś o kim szerzej w dziale: M.O.U.T.Z.A.N.T.K. EKIPA.
Po wakacjach następuje jedna z cudowniejszych chwil w mym życiu. Moutza żyje. Przypominamy sobie kilka starych szlagierów. Postanawiamy, które piosenki z okresu Acida przerabiamy jakie nowe zrobimy.
Od razu postanowiliśmy pojechać z Novym do naszego starego druha Piotra Tyszkiewicza. Tak też zrobiliśmy. Tam dowiedzieliśmy, że mamy szansę nagrać płytę w dobrym studio i niedrogo oraz, iż jest możliwość wydania takiej płytki. Jacie, dobry powrót wokalisty.
We wrześniu Witek Daraszkiewicz sprzedał mi cynk o składance „Nie jesteś bandziorem.” Postanowiłem się szybko skontaktować i zgłosić. Udało się zdążyć, a dodatkowo poparł nas Adaś Kołaciński. Dzięki temu władowaliśmy ZAWSHE obok Proletaryatu, Ich Troje, Logical, Coma, Blue Cafe i innych łódzkich wykonawców na płytke protiv zlim kibolom.
„ w górę szaliki do góry barwy, niech widzi cały kraj...”
(J.Jagielski, Citizen Dick - kibole)
Na listopad zaplanowaliśmy koncert Novego Składu Moutzy. Wymyśliłem sobie i użyłem z pełną premedytacją hasło przewodnie POWRÓT LEGENDY. Tak naprawdę to dla jaj. Chciałem sprawdzić komentarze. I dziwi mnie trochę, że są do dziś. Mały prowokacyjny żarcik a tyle hałasu, chociaż może przesadzam i przeszło to bez większego echa. Nie wiem. Skupiam się na sprawach najbliższych.
W październiku Słoniu zaprosił nas do nakręcenia teledysku. Ponoć obiecał to kiedyś Novemu jak wróci do moutzy. Słowa dotrzymał, choć mówił długo, a w sumie to cały czas jeszcze gada... bo obrazek ciągle nie zmontowany. Przy realizacji tego obrazka jak i listopadowego koncertu bardzo nam pomogła pizzeria DA GRASSO.
241102. rzeczony występ. Zrobiłem bilety po 5 zeta, zawshe w Łodzi starałem się robić tanio. Musiałem załatwić sponsorów. Da Grasso już miałem, dołączył się jeszcze ZOOL – STUDIO TATUAŻU. Było gites wyszliśmy na zero. Przyszło 250 osób, była niedziela, nieźle jak na pierwszy raz. Jako goście specjalni wystąpili z nami Seba i Matek z NTK. Zagraliśmy premierowo Skurwysyna z Łodzi. Wydaje nam się, że zaskoczyliśmy i że się podobało. Przed nami zagrał Impexus.

Ksantyp, 110203 eudezet

-----------------------------------------

2003 - Nowa Nadzieja???

Rok 2003 rozpoczęliśmy wspólnym koncertem z NTK z okazji Wielkiej Orkiestry. Zasypał nas śnieg po całości, rzucaliśmy się kulkami i wykonaliśmy zamianki instrumentów między sobą. Śmiesznie było. Ludziom podobała się piosenka „Odpowiedz mi kim jestem”, słyszeliśmy kilka ciekawych komentarzy…

Pod koniec stycznia weszliśmy na dwie godziny do Best Studio. Piotrek Tyszkiewicz nagrał nas na tak zwaną setkę (100% live). Nagraliśmy 10 piosenek: czekając na dzień, ziarno, bez skóry, postplaf, pod, swd, chyba, piskle, 1984, tak tak to ja.chodziło nam głownie o to by wybrać piosenki na płytę i dokonaliśmy już wyboru. W międzyczasie skasowaly się wokale Novego i mamy materiał instrumentalny.

W lutym zagraliśmy nieszczęsny koncert zorganizowany przez Kasię Michel. Złożyło się to mniej więcej datą naszych szóstych urodzin, zagrały z nami zespoły Underground, Godspel i Perry Mason. Tak zwana organizatorka nie wypłaciła nam na przykład kasy do dziś, pokłóciliśmy się z akustykami, obsuwa była poważna, wypiliśmy kilka piwek i uczciwie się przyznajemy nie zagraliśmy najlepiej. Nigdy więcej… Zaowocowało to jednak lekcją pokory i skupieniem się nad tym co najważniejsze.

Dwa tygodnie później na Bigstarfestival zagraliśmy koncert, z którego ja jestem na maksa zadowolony. Zajebiście było słychać na scenie, ponoć na przodach też nie przaśnie. Kosteczka mi chodziła z werbelkiem więc się ucieszylim. Zapoznaliśmy się z zespołem Rima z pogranicza. Wstępnie nas zaprosili na festiwal polsko – białoruski. Musimy zaśpiewac trzy piosenki po białorusku...

Poznaliśmy również zespół Sickbag z Tomaszowa Mazowieckiego. Fajnie zagrali.

Na przełomie marca i kwietnia Adaś Kołaciński zadecydował, że mamy skończyć nagrania w Radiu Łódź. Tak powstały piosenki „Krawędź” i „Odpowiedz mi kim jestem”. W pierwszej słychać jeszcze Funksiona i jego gramofony. W drugiej zaś rymują chłopaki z NTK (Seba i Matek), a na pianinie gra Wiesio grzelak, realizator z Radia. Podczas nagrań do studia wszedł prezes Radia Łódź i oczywiście kazał nam wyjść, skończyć nagrania w trakcie i nigdy więcej nie wracać. Protest Wiesia i Adasia oraz złagodzenie trochę tekstu pomogło. Nagraliśmy Skurwysyna…

W Radiu Łódź Adaś popuszczał trochę ODPOWIEDZ, lecz cieżko jest się przebic w publicznym radiu z takim tekstem. Właściwie jedynym miejscem jest Lista Niezależnych. Tam piosenka lawiruje miedzy poczekalnią, a listą ( 5 pozycji).

W internecie (na wp.pl), bez jakiejkolwiek reklamy, w ciągu pierwszego tygodnia piosenkę ściągnęło sobie 150 osób.

Oczywiście cały czas, tak naprawdę, to od października zeszłego roku, chodzę za Słoniem i marudzę mu, żeby skończył teledysk. Ten z niewiadomych mi do końca względów ociąga się z tym do dnia dzisiejszego. Ja tam jestem cierpliwy. Da Grass pewnie mniej i nie ma się co dziwić…

Novy wystąpił gościnnie z NTK, na ich koncercie przed Molestą(300403). Zebrali pochwały. Ziomy się poważnie ruszyły. Laski tańczyły, goście machali łapami, ogólnie zajebiste przyjęcie. Widzieliśmy z Liperem i szczeny nam opadły.

Słoń nakręcił o nas film dokumentalny i puścił go cztery razy w TV. Teledysk pocięty…

W maju zagraliśmy charytatywny koncert na rzecz dzieci i ich potrzeb wakacyjnych. PCK rules. W klubie dekompresja na dzień dobry akustyk powiedział nam, że nas to on nie będzie nagłaśniał. Nie podał jakiekolwiek logicznego powodu, poza stwierdzeniem, że zespołów moutza i ckod nie nagłaśnia i graty są jego i może tak zrobić. Cóż nawet nie wypakowaliśmy gitar i odwieźliśmy je z powrotem do nory. Ja i Novy zostaliśmy przedstawić oświadczenie. W tym czasie pan akustyk podszedł do mnie i powiedział, że nas jednak nagłośni i koncert się może odbyć. Zadzwoniłem do chłopaków i przywieźli bambetle do klubu. Zagraliśmy. Podczas występu w odsłuchu notorycznie rosło górne pasmo. W pewnym momencie powstała koło mnie ściana makabrycznych dźwięków o troszku zbyt wysokim tonie. I ciągle rosła. Plam przed oczami od wysokich częstotliwości nigdy wcześniej nie miałem - dzieki jesteś genialnym akustykiem...Po koncercie dowiedziałem się, że pan akustyk za nasz wystep zażądał od organizatora 200pln więcej. Na koniec tylko przypomnę, że koncert był charytatywny. Wystąpiły z nami kapele: ntk, impexus, okres połowicznego rozpadu i t.h.o.r.n.

Aha, organizator wyżej wymienionego koncertu zgłosił się do nas jako do pierwszego zespołu, jeszcze w lutym. Od razu się zgodziliśmy. Zakładam więc, że podawał w klubie nazwy zespołów, mających grać. Pan od gałek był bardzo zdziwiony, a szef klubu nie podawał naszej nazwy w zapowiedziach prasowych. Sam to skomentuj, ja wymiękam...

Napisali o nas w Internetowej encyklopedii polskiego rocka. http://www.encyklopedia-rock.metal.pl. Szczerze powiem, że nie mam pojęcia co jest na tej stronie. Nigdy tam nie byłem, tak jakoś...

W Brzezinach koło Błaszek, na weselu u Savika i Moniki zagraliśmy 50. koncert moutzy........

W lipcu Słoń wreszcie skończył teledysk do Zawshe. Wyszliśmy na zielono. Na razie w Toyi leciał jako przebój tygodnia. Co dalej zobaczymy.

Powoli zaczynamy robić całkiem nowe numery. Idzie nam ciężko, nie mamy sprzętu, gramy na raty, ale przyjemnie i miło. Robocze tytuły to: kadilak, ballada, flazolety, bufetowa, amerykański. Szykujemy sie na dwugodzinny koncert, tyle jeszcze nie graliśmy.

Na początku września z okazji Pikniku Łódzkiego zagraliśmy najsuperowniejszy koncert ostatnich miesięcy. Trzy bisy, zajebista zabawa na występach NTk, a publika była rockowa w dużej mierze, wspólne tańce na scenie. I ostatni koncert Savika. Historia zatoczyła koło, najlepsze koncerty Pietrasia i Sautera też były ostatnie. Savik postanowił odejść ze względu na obowiażki związane z mażeństwem i większą liczbe godzin w pracy. Taka jest wersja oficjalna, jak jest naprawdę wie tylko on, a faktycznie wcześniej rozmawialiśmy o pewnych poważnych planach moutzowych.

S.W.D. - MOUTZA NEWS 0903: "Dziękujemy wszystkim obecnym na placu Wolności. Zagraliśmy najlepszy koncert moutzy. W dużej mierze przyczyniło sie do tego kilka osób i zdarzeń nie powiązanych na stałe z moutzą. Dlatego właśnie dziękujemy z całego serrca dziewczynom, które tańczyły z nami na scenie - a warto dodać, że wbiły sie na luzaku prosto z publiki. Dziękujemy kilkuosobowej grupce dzieciaków w wieku 5 - 7 lat, które moshowały pod sceną. Dziękujemy całej publiczności, ze szczególnym uwzględnieniem Wiernych Fanów. Dziękujemy tym Wszystkim, którzy poczekali aż zagrammy i na pewno tego nie żałują. W imieniu chłopaków z NTK, dziękujemy całej rockowo - metalowej publice za bardzo ciepłe przyjęcie naszych hip rockowych ( hard hopowych ) piosenek: Chodnikowa Fiesta i Skurwysyn Rulez. Dziękujemy wreszcie panu akustykowi za to, że podobno całkiem całkiem było słychać i oczywiście za to, że na TRZECIM BISIE wyłączył tak zwane przody (ChWDA), jak powiedział Szymek: "narodziła się w moutzy nowa tradycja co koncert to o niebo lepiej i co koncert to >>zadyma<< z akustykiem". Dziękujemy chłopakom z NTK za zajebiste szoł i całej naszej ekipie za dobrą atmosferę. Dziekujemy Anikt za Piskle. Dziękujemy za to, że wydzieraliście sobie z rąk naszą koszulkę. Dziękujemy Tufiemu i Jarkowi, że takie koszulki sami zrobili."

Nowym basistą moutzy zostaje VITO znany wcześniej maniakom łódzkiej sceny z zespołu BRAIN. Pożyjemy zobaczymy...hihi

7. października w TVP1, w Rowerze Błażeja odbyła się ogólnopolska prapremiera videoklipu do piosenki PISKLE.

Ogólne przyjęcie przez ekipkę nas zaskoczyło, bo było najmilej ze wszystkich trzech naszych dotychczasowych wizyt w tym programie. Jak zagraliśmy próbę nastąpiło ogólne poruszenie i ożywienie Towarzystwa. Wszyscy brali od nas płyty, kamerzyści ustalili plan zdjęciowy, teledysk zrobił wielkie wrażenie na realizatorach. No full wypas. Obiecali nas zlinkować u siebie na stronie. Był to pierwszy prawdziwy wyjazd Lipera z moutzą, pierwszy występ Vito. Ludzie z TVP ! pytali nas, czemu skoro mamy zawodowy klip, zawodową piosenkę sami wydajemy swoje płyty, robiąc je w domu na kompie. Dziwili się bardzo, wiec może się uda. w drodze powrotnej mieliśmy dobry ubaw z pani w pewnym fastfoodzie, która zadawała nam tysiąc pytań na godzinę według swoich korporacyjnych przykazań i poważną sytuacje grożącą śmiercią i wypadkiem samochodowym, z której udało nam się wyplątać. Dzięki Zubba.

W listopadzie napisały o nas dwie gazety muzyczne: Metal Hammer oraz Gitara i Bas + Bębny. Recenzje jak najbardziej wypasione. Zapraszamy do działu Prasa.

W tak zwanym związku z tymi jakże pięknymi recenzjami naszej tffurczości, postanowiłem przedstawić nasze niepokoje związane z wysyłką płytek w różne miejsca. Pierwsza obiekcja zrodziła się w postaci niezbyt pochlebnej recenzji wyrażonej na temat tychże piosenek przez MAKAKA - Szacuneczek. Drugą wymyślił Liper, który stwierdził, iż Metal Hammer zjebie nas za Skurwysyna, że HIP HOP i ŁÓDŹ, a tymczasem...

Na przełomie listopada i grudnia teledyski do PISKLE i ZAWSHE poleciały na całą Polskę w Polsacie w programie AQUAZ SUPER CZAT. Odzew był taki, że zwyciężyliśmy prezydencko czyli 56 % na 44%.

Ponownie odchodzi Novy. Załamka załamka i jeszcze raz załamka. Zawieszamy działalność. Liper idzie do spine ( http://www.spine.prv.pl ). Ksantyp, Victor, Vito Tek i Seba kombinują coś jako ENTEKA. Pożyjemy zobaczymy...

Ksantyp, eudezet 210104

----------------------------
szczątkowa historia powstania piosenki ODPOWIEDZ MI KIM JESTEM

W zeszłym roku (2002), będąc na wakacjach z mym friendem Cukrem w mieście zwanym potocznie Amsterdamem poznałem pewnego chłopaka, zwanego i tagującego się TEK. Okazało się, że człowiek mieszka 20 metrów ode mnie i że właśnie w tym świętym mieście, jakim jest A’Dam przyszło nam się dopiero spotkać. Tam zaczęliśmy sobie rozmawiać o tym, co robimy. Okazało się, że Matek i również obecny w historii holendeskiej ziom Mapet ( Pandemia) rymują i malują w znanym mi ze słyszenia i różnych powiązań osiedlowo, szkolno ( Enter chodził ze mną do budy), moutzopoczątkowo (Kliford grał z nami na przeglądzie w VI L.O.) składzie hip hopowym NTK.

Ja od wczesnych lat mojego muzykowania zarażony byłem, między innymi przez Anthrax + Public Enemy, Cypress Hill, Biohazard, Aerosmith + RUN DMC muzyką zwaną Hip HOpem. Akcje łączenia gitar na przestrach i sekcji z rapującymi goścmi to było moje marzenie. Mieliśmy z moutzą taki niewykorzystany numer Lipera jeszcze z sesji w radiu łódź, tam czekały ślady. Od razu pomyślałem, że musimy to zrobić razem. Tak powstała na razie w odległym planie piosenka SKURWYSYN Z ŁODZI – ODPOWIEDZ MI KIM JESTEM.

Zanim doszło do naszego pierwszego spotkania na próbie w Łodzi musiało się wydarzyć jeszcze kilka rzeczy.

Po pierwsze to proces obwąchiwania się przez nas (ja reprezentowałem moutzę, a w toku całości rozmów NTK reprezentacja to: Enter, Seba (mistrz beat boxu), Bronek, Mapet, Matek, Kliford) trwał około 7 miechów. W tym czasie chłopcy z ntk zdążyli się na śmierć pokłócić, wiem z jakich powodów trochę, lecz nie będę o tym pisał i rozpadli się na dwa składy Kontra i NTK. W Ntk pozostali jedynie Matek i Seba, reszta chłopaków stworzyła Kontrę.

(Teraz się znowu jakoś tam pogodzili i jest KONTRA KREW i NTK, lecz ta strona to nie jest miejsce by sie na ten temat rozwlekać.)

Jakoś tak w tym czasie Mateusz i Sebastian zaczęli przychodzić, jako jedyni tak naprawdę zainteresowani projektem do nas na próby. Jako, że okazali się zajebistymi koleżkami zrobiliśmy razem „skurwysyna” i numer specjalnie dla nich „chodnikowa fiesta”.

Plan jest taki, że Skurwysyn będzie na płycie u nas, a Fiesta i Skurwysyn na płytce NTK. Zobaczymy co z tego wyjdzie, mam nadzieje wkrótce. Dużo zależy od Lipera.

Główną ideą, która powstała w mojej głowie podczas naszych dwóch wspólnych koncertów jest jednak coś innego.

M.O.U.T.Z.A.N.T.K. EKIPA

Wymyśliłem to sobie jako "symbol" pojednania tak zwanych subkultur, które to w ściśle określonym celu przedstawiane są jako sobie wrogie. Uważam, iż wszystkie tak zwane podziały na gatunki muzyczne i związane z nimi mody, sposoby ubierania itp. są po to by nas ogłupiać i mówić co jest dobre a co złe, by sprzedać nam i naszym przyszłym dzieciom jakieś swoje dziwne produkty i do nich nas przyzwyczajać, a przez to ograniczać i kontrolować (pojechałem...hihi).

Haha drogie dziatki chodzi po prostu o przeciwstawienie się jakimkolwiek podziałom, wszystkie podziały są po to by Was zmanipulować i osłabić.

Tak naprawdę posługując się terminologią oficjalną subkultury myślące, czyli: punk, metal, hip hop, hard core mają przecież podobne tak naprawdę hippisowskie podstawy, ogólnie chodzi o to samo wolność jednostki, możliwość rozwoju, autorytet władzy bez pały, spokój, "nie za zbytnio" sztampowy wygląd i tak zwaną normalność po swojemu.

Zdaję sobie sprawę z faktu, iż nie wszyscy mogą podzielać me poglądy w sprawie. ale cóż to Wy jesteście ofiarami systemu, obejrzyjcie sobie jeszcze raz na przykład pierwszy Matrix, a najlepiej Animatrix, przeczytajcie 1984 Orwella i pokombinujcie trochę...

Ksantyp, Łódź 190203
-------------------------------------------------------
OSTANI SKŁAD czynny:

victor - bębny
savik - bas
novy - wokal
liper - gitarry
ksantyp - gittary, wokal

Gościnnie udział wzięli:
Piskle - Anikt ( denga) - wokal
Zawshe - Gerard Klawe (Closterkeller, Power of trinity) - timpani
Odpowiedz... - Seba i Tek (ntk) - rymy, Wiesio Grzelak (radiołódź) - fortepian

OLDSKULSTARS:
Pirania - gitary, drumla (bezskóry, czekając, kiedyjesteś)
Pietraś - bas (bezskóry, czekając, kiedyjesteś)
Sauter - bas (piskle, zawshe, alfatiha, żółć)
SzczePan - rototom, rura od xero, cowbell, splash, ping, djembe, tom 13" (zawshe, piskle, alfatiha, ziarno, żółć)
dJ Function - gramofony (Krawędź, nienormalny)
Acid - wokal (tak tak to ja, nienormalny)

realizacja nagrań:
piskle, alfatiha, zawshe, odpowiedz, krawędź, nienormalny, tak tak to ja - wiesio grzelak (RadioŁódź)
czekającnadzień, bezskóry, kiedy jesteś, pod, swd, 1984 - piotr tyszkiewicz
ziarno - kuba jabłoński - pj records
żółć - darek piekara

Bez skóry, czekając i Kiedy jesteś nagraliśmy w lutym 1998 roku. Nagranie trwało 3 dni. Oglądaliśmy dużo pisemek pornograficznych i byliśmy podjarani pierwszą wizytą w studio. efekt jak na tamte czasy nas zaskoczył. teraz też nie jest przaśnie, choć dość oldskulowo.

Ziarno nagraliśmy wygrywając sesję w łódzkim studio PJ Records - Piotrka Jełowickiego - nagrode ufundował Super Express.

Żółć pochodzi z koncertu w Lurze z 2000 roku. Grali: Sauter, ksantyp, novy, victor, szcze69pan, liper

Alfatiha, piskle i zawshe zostały nagrane chyba w maju 2000 roku w studiach RadiaŁódż. To był przełom. Efekt nawet nas, znających swe możliwości, powalił na nogi. Podnieśliśmy sobie poprzeczkę i nie możemy spaść jej poniżej już nigdy...

Odpowiedz mi kim jestem powstało w dziwny sposób. w czerwcu 2002 weszliśmy do studia radiałódż, aby nagrać piosenki: nienormalny, puste miasto i hellena (supergirl). w czasie nagrań rozstaliśmy się z acidem i pozostawiliśmy piosenki nieskończone. po niecałym roku, jak wrócił juz novy, postanowiliśmy je dokończyć. W efekcie powstało Odpowiedz... (ex-supergirl) i Krawędź (ex - puste miasto). Nienormalnego obecnie przerabiamy i ukrywa się pod tytułem Flażolety. Zaś w formie z sesji w studio jest dostępny na wp.pl

Mniej więcej jakoś tak przed sesja opisaną powyzej i po koncercie na 500, liste na setke w radio łodź nagraliśmy TAK TAK TO JA, dograne były tylko solówki i wokale, ciekawa sprawa - skasował się nam fragment wokali na początku, a Acid juz był w chacie i ja musiałem dograć dwa wersy :)

SWD, POD i 1984 pochodzą z 2003, z dwugodzinnej sesji na żywo pod okiem Piotrka Tyszkiewicza. Nagraliśmy wtedy za pierwszym podejściem wszystkie aktualne kompozycje zespołu jako demo całej płytki. Wszystkie nagrane piosenki to: Czekając na dzień, bez skóry, pod, swd, 1984, chyba, postplaf, ziarno, piskle, tak tak to ja. Podczas mixu komputer zjadł wszystkie wokale Novego i dlatego materiał jest instrumentalny.

-----------------------------------------

mniejwiecej w 2003 się wszystko rozpadło
Liper gra w zesole Spine
Ja i Wiktor gralismy z chłopakami z Enteka na żywo hiphop.
Sauter grał w EKT Gdynia.
Novy został poważnym panem rzecznikiem prasowym.
>>Odpowiedz mi kim jestem<< stało się hiphopowym hymnem Łodzi...
Ja i Wiktor, oraz Vito wyemogrowaliśmy do Uk...
KRAWĘDŹ ma największą oglądalnosć spośro teledysków moutzy(nie liczac Skurwysyna...)

MP3:

al fAtiHa
(ksantyp,liper,victor)
recorded: 2000 - nagranie analogowe
piosenka pochodzi z demo "muzyka do filmu CHYBA"
http://www.youtube.com/watch?v=s7FzaZYvTfs
http://ksantyp.wrzuta.pl/audio/6rtCOxc9 ... _al_fatiha

pisKle
(pirania, victor / novy)
recorded: 2000 - nagranie analogowe
piosenka pochodzi z demo "muzyka do filmu CHYBA"
http://ksantyp.wrzuta.pl/audio/9KAgKV5d ... a_-_piskle
http://www.youtube.com/watch?v=19lnONc90eE
Rower Błażeja:
http://www.youtube.com/watch?v=Tf-ASnvolPA

zAwshe
(pietraś, ksantyp, victor, novy / novy)
recorded: 2000 - nagranie analogowe
piosenka pochodzi z demo "muzyka do filmu CHYBA"
ukazała się również na składance "NIE JESTEŚ BANDZIOREM"
http://www.youtube.com/watch?v=mbUOAZc0K3U
http://ksantyp.wrzuta.pl/audio/3ucn9qXw ... a_-_zawshe


odpOwiedz Mi kim jesTeM
(+ntk)
(liper, savik, victor / Seba, Tek, Novy )
recorded: 2002 / 2003 - nagranie analogowe
http://www.youtube.com/watch?v=Mu6CkKyWVGw
http://ksantyp.wrzuta.pl/audio/aNYCy6gj ... kim_jestem


KRaWęDź

(ksantyp,liper,victor / novy)
recorded 2002 / 2003 - nagranie analogowe
http://www.youtube.com/watch?v=sMXKFw-ngao
http://www.space-nation.eu/?d=CE53C4D31

bEZ skÓry
(pietraś, ksantyp, victor / novy)
recorded: 1998 - nagranie analogowe
piosenka pochodzi z demo "MANOSNESZNEOF"
http://ksantyp.wrzuta.pl/audio/0h95F0q0 ... _bez_skory
http://www.youtube.com/watch?v=N6ozt7pbcYc
http://moutza.mp3.wp.pl/?tg=L3Avc3RyZWZ ... QzNS5odG1s

CzekajĄc na dzIeń
(pirania, ksantyp, victor / novy)
recorded: 1998 - nagranie analogowe
piosenka pochodzi z demo "MANOSNESZNEOF"
http://ksantyp.wrzuta.pl/audio/6UA3Ea1m ... c_na_dzien
http://www.youtube.com/watch?v=NN2OUQhMlIQ

kieDy jeSteś
(ksantyp, victor / ksantyp, novy)
recorded: 1998 - nagranie analogowe
piosenka pochodzi z demo "MANOSNESZNEOF"
http://ksantyp.wrzuta.pl/audio/9pVTQYn4 ... edy_jestes
http://www.youtube.com/watch?v=l4q-gMX9LWI

ZiarNo
(ksantyp,pietras,pirania,victor/novy,pirania)
1998 - pj records
piosenka pochodzi z demo "MANOSNESZNEOF"
http://ksantyp.wrzuta.pl/audio/3owxrk9j ... a_-_ziarno
http://www.youtube.com/watch?v=YFhou_ep4DI

SwD
(ksantyp, liper, savik, victor )
recoded: 2003
nagranie cyfrowe na setke
http://ksantyp.wrzuta.pl/audio/1l04UVpI ... d_100_live

pOd
(ksantyp, liper, savik, victor )
recorded: 2003
nagranie cyfrowe na setke
http://ksantyp.wrzuta.pl/audio/2u0js6pz ... d_100_live

1984
(ksantyp, liper, savik, victor )
recorded: 2003
nagranie cyfrowe na setke
http://www.youtube.com/watch?v=ncJhsnBSGko
http://ksantyp.wrzuta.pl/audio/5gsgzSdx ... 4_100_live

Tak Tak to JA
(OBYwatel G.C)
Nagranie na setke i dograne wokale i solówka.
http://www.youtube.com/watch?v=Um-IgwgjeOo
http://ksantyp.wrzuta.pl/audio/275JPdq7 ... wski_cover

NieNormALny
(ksantyp,liper, victor, savik/acid)
koncert na 500. LISTE RADIO ŁÓDŹ
http://ksantyp.wrzuta.pl/audio/aq3hCtqG ... ny_500live
Nagranie studyjne:
http://ksantyp.wrzuta.pl/audio/6tYNSeRf ... ienormalny
Polecam wersje bez wokali:
http://moutza.mp3.wp.pl/?tg=L3Avc3RyZWZ ... QyNy5odG1s

żółć
(ksantyp, liper, sauter, victor, szczepan/novy)
koncert Caffe Lura 2000
http://www.youtube.com/watch?v=agEy5Ui2qWk

http://www.moutza.mp3.wp.pl/ - tu można znaleźć jeszcze kilka archiwaliów

-------------------------------------------
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Dzięki jeśli komuś sie zechciało to przeczytać, jak tylko uruchomie stronke to wrzuce linka.
Ostatnio zmieniony 27 sierpnia 2009, 18:05 - czw przez ksantyp, łącznie zmieniany 12 razy.
DOBRE WIOSŁA W JESZCZE LEPSZYCH CENACH.
FOG Shop - zapraszam do sklepu dla Gitarzystów
http://www.fogshop.pl

Awatar użytkownika
ksantyp
Redaktor
Posty: 4512
Rejestracja: 12 sierpnia 2008, 11:34 - wt

Re: moutza

Postautor: ksantyp » 18 lipca 2009, 19:39 - sob

A to o nas napisała prasa:

Tutaj możecie sobie przeczytać recenzje naszym dokonań z pisma METAL HAMMER

MOUTZA3.5(3.5) "Pedofil" 1998

Moutza istnieje w Łodzi od ponad roku, rekrutując się działających członków nie działających już formacji (np. Kick Square, Common Grave). Grupa wzięła

Udział w paru lokalnych przeglądach, zbierając pozytywne recenzje. W październiku roku ubiegłe­go zespół wydal własnym sumptem demo kasetę pt „Pedofil". Jak podaje biografia, ten kontrowersyjny tytuł ma zwrócić uwagę na coraz częstszą w naszym kraju zbrodnię - wykorzystywanie seksualne dzieci. Zespół zarzeka się, że w przypadku ewentualnego wydania płyty, część dochodów z jej sprzedaży prze­znaczona zostanie na ofiary pedofili. Obecnie mu­zycy zbierają fundusze na nagranie profesjonalne­go demo - „Pedofila" zarejestrowano „na setkę" w sali prób. Jak na tego typu produkcję, słychać za­skakująco dobrze, za co zespołowi należą się gra­tulacje. Sama muzyka określana jest przez Moutza mianem „trans solid rock". Nie ulega jednak wątpliwości, że dużo tu fascynacji graniem hardcore. Monotonne i ciężkie riffy przywodzą na myśl dokonania wczesnego Life Of Agony trochę Sick Of It All. Muzyka jest wystarczająco ponura do tak konstruowanego przekazu, pasuje i podkreśla złowrogość tekstów. Nie podoba mi się jednak głos wokalisty. Psuje całe dobre wrażenie tzw. „produkcji z tezą”, niezapominajmy wszakże, że są to nagrania z próby. Gdyby kapelkę wprowadzić do porząd­nego studia, wówczas efekt wokalowy też pewnie byłby znacznie lepszy. Mimo dość pesymistycznego charakteru, twórczość Moutzy jest bardzo motoryczna. Kapela dba w Łodzi o image grupy koncertowej, starając się grać jak najczęściej - to dobrze. Charyzmat sceniczny Moutzy zwrócił niegdyś uwagę Anji Orthodox, zasiadającej w jury jednego z lokalnych konkursów. Polecam zaangażowanym corowcom.

Remo Mielczanek.



MOUTZA 4 (4) "Manosneszneof" 1998


Łódzcy „Moutzarze" także nie po raz pierwszy goszczą w tej rubryce. Należą do zespołów, które dość regular­nie starają się informować redakcję MH o własnych po­stępach. W kolejce do publikacji ustawiła się taśma „Manosneszneof", zawierająca cztery utwory - „Kiedy jesteś", „Bez skóry", „Yeah", „Czekając na dzień" - plus zremiksowana wersja utworu numer dwa. Wsłuchując się w ów produkt (dość solidnie zrobiony w studio After Shave Piotra Tyszkiewicza) można zgodzić się z pewną suge­stią, przedstawioną przez Moutzę w biografii. Jest to mianowicie zespół wybitnie koncertowy. Kilkakrotnie ob­serwowałem ich na scenie i dochodzę do wniosku, że jest to przekaz muzycznie i scenicznie bliski dokona­niom Machine Head. Taki sam specyficznie amerykań­ski rodzaj riffowego transu, sporo thrashowych nalecia­łości z core'owym rdzeniem, a zwłaszcza sceniczny image gitarzysty Piranii przywołują na myśl skojarzenia z ekipą Flynna. Myślę zresztą, że to nic złego. W Polsce brakuje tego typu zespołów, a popularność choćby Acid Drinkers czy lllusion dowodzi, że metal w nowoczesnej nie -deathowej formule gromadzi u nas dużą widownię. A co amerykańskie zawsze się przecież u nas dobrze sprzedawało. Moutza (tradycyjnie) nie kombinuje zbyt wiele. Proste, dynamiczne kompozycje wsparte są cie­kawym wokalem Novego (śpiew baaardzo „flynnowski") - i to wystarcza do wywołania pozytywnego wrażenia. Podoba mi się brzmienie gitar, soczyste i ciężkie, Mo­utza powinna w końcu przyciągnąć uwagę rozsądnego wydawcy, bo z pewnością ich muzyka warta jest oficjal­nej prezentacji... Grupa powstała na początku zeszłe­go roku. Choć nagraniowy dorobek Moutzy obejmuje zaledwie obie re­cenzowane tu demówki, kapela powoli zdobywa reno­mę dzięki występom live. W Łodzi grywają dosyć czę­sto, ostatnio supportowali Acid Drinkers. Oczekują wszelkich propozycji wydawniczych i koncertowych.

Remo Mielczarek


MOUTZA (4,8) Video 1999


To chyba pierwszy materiał video przedstawia­ny na tamach „Out Of Darkness". Moutza była już prezentowana jakiś czas temu w tej rubryce, jed­nak ze względu na fakt, iż jest to zespół wart za­interesowania z Waszej strony, postanowiłam jeszcze raz przybliżyć jego sylwetkę. Moutza po­wstała w lutym 1997 roku w Łodzi. Niemal od po­czątku swojego istnienia zespół skupił się na działalności koncertowej (m.in. koncert pod­czas Przystanku Woodstock '99) odwiedzając różne zakątki naszego kraju (Warszawa, Byd­goszcz, Szczecin, Toruń, Głogów). Muzyka gru­py była prezentowana w ogólnopolskich mediach (TVP1, Polskie Radio Pr.lll, Metal Hammer, XL, Fronda, ziny). Własnym sumptem Moutza wyda­ła dwie kasety demo (Pedofil-X '97 i Manosneszneof II '99). We wrześniu '99 podczas kon­certu grupy na łódzkim lotnisku Lublinek zostaje zarejestrowane pierwsze w historii Moutzy video, które dowodzi, że jest to zespół przede wszyst­kim koncertowy. Niesamowity czad i energia, któ­rą potrafią wydobyć z siebie muzycy podczas grania na żywo, nie mogą nie zwrócić uwagi! Technicznie niemal bez zarzutu, pod względem oryginalności nieco gorzej, rzucają się w uszy echa Black Sabbath, Soundgarden, Life Of Agony... czasami pobrzmiewa Pantera lub Hełmet. Zespól stara się jednak wypracować własne brzmienie, styl, co w niektórych momentach niemal się udaje. Dzięki video grupy można również przekonać się jak bardzo zespół dba o własny image, który, podobnie jak muzyka Mo­utzy, jest zwariowany i ciekawy. Jeżeli zatem od­powiadają wam mięsiste, gitarowe riffy, połama­ne rymy, ostre, agresywne wokale, w połączeniu z niesamowitym żywiołem i szaleństwem - sięgnijcie po nagrania tego zespołu lub wybierzcie się przy najbliższej okazji na koncert Moutzy. Jak na tak krótki staż sceniczny zespół zaskakuje pro­fesjonalizmem i przede wszystkim ogromnym zaangażowaniem w swoją twórczość. Jestem pewna, że już wkrótce trafi do moich rąk oficjal­nie wydany materiał Moutzy. Wydawco - radzę zwrócić uwagę na ten zespół zamiast inwesto­wać w kolejną kopię pseudo-wikingów czy tym podobnych „Rycerzy"...

Ania Zachar


Moutza „Demo 2003" Ocena: 3,5

Moutza robi całkiem niezłe wrażenie. Trzeba przyznać, że łodzianie mają w sobie coś wciągającego. Nie wiem, czy jest to sprawność instrumentalna czy lotność kompozycji. A może lekkie naleciałości metalu, które są wyczuwalne np. w „Zawshe". Możliwe jednak że jest to coś, co powoduje, że muzyka przykuwa uwagę. Czas określić, co zespół tak naprawdę prezentuje. Hard core'owy sznyt muzyki przełamany został lekko nu metalowymi patentami, całość jest zaś uzupełniona przez skandowane i rapowane wokale, obok których co i rusz pojawiają się elementy śpiewane. Sprawnie prowadzone utwory snują się dość wolno i pozwalają na wejście nawet w jakiś dziwny trans. Muszę przyznać, iż pomimo odczuwania przesytu takimi nowoczesnymi dźwiękami Moutza przykuła na kilka minut moją uwagę. Tym bardziej, że zespól nie ogranicza się do ostrych, przesterowanych piosenek. Przykładem niech będzie „Odpowiedz mi kim jestem" otwarty dźwiękami pianinka, które przechodzą w spokojny, prawie balladowy kawałek z klasycznym rapowaniem i bardzo dobrym zinstrumentowaniem muzyki. We wspomnianym numerze silnie zaakcentowano także „ziomalstwo" łódzkie... Mimo, że coś takiego nie wchodzi mi ani na jotę to jednak coś w tym jest... Po kilku minutach dotarło także do mnie, co tak naprawdę zaintrygowało mnie w tym zespole - mianowicie oryginalność riffów gitarowych i specyficzne podejście do wokalu - niby wszystko już było ale tu jakoś inaczej zostało podane... Najbardziej nowoczesny w formie jest kawałek „Krawędź" z klasycznym nu - riffem. Na zakończenie otrzymujemy jeszcze dwa numery pochodzące z innej, wcześniejszej sesji nagraniowej, które brzmią troszkę gorzej, ale także słychać utrzymany wysoki poziom. Problem, który mimo wszystko nadal pozostaje to pytanie, kto zainteresuje się zespołem w kontekście wydawniczym, hmmm, obawiam się, że może być problem...


XL


Świński Ryj

Na początku występowali jako Corn. Kiedy jednak amerykańska „Kukurydza" podbiła świat, postanowili zmienić nazwę. Moutza powstała w ubiegło­roczne Walentynki. Czy miłość miała jakiś wpływ na dobór muzyków, tego nie udało mi się, nie­stety, ustalić. Nazwe; dla swojego zespo­łu zaczerpnęli Tona powieści Hojna Fowles’a „Mag". Znaczy ona, po przełożeniu z albańskiego, „świński ryj", W muzyce MouTzy, którą sami członkowie zespołu określają jako ..Trans Solid Rock" można dostrzec fascynację takimi wykonawcami jak: Black Sabbalh, Korn, Life Of Agony.

Dużym atutem grupy są polskojęzyczne teksty. Zespół moutza pierwszą kasetę demo nazwał PEdOFIL. To cos więcej niż zwykła prowokacja. Muzycy zapewniaj, że w przypadku wydania debiutanckiej płyty część z jej, dochodów przeznaczona zostanie na ofiary pedofilii. Wspomniane demo zostało nagrane na setke w sali prób. Biorąc pod uwagę warunki rejestracji oraz skromny budżet przedsięwzięcia (kilka butelek piwa), produkcja stoi na zupełnie przyzwoitym poziomie. Drugie demo manosneszneof powstało już w studiu i jak twierdzą muzycy udało się tam uzyskać brzmienia, które na tym etapie rozwoju całkowicie ich satysfakcjonuje. Zarejestrowany w ciągu czterech dni materiał zebrał przychylne recenzje. GRUPA MOUTZA UZYSKAŁA WYRÓŻNIENIE PODCZAS TEGOROCZNEJ EDYCJI mAYDAYROCKFESTIVAL. Zespół jest również laureatem konkursu organizowanego przez Super Express. Dzięki zwycięstwu w tym konkursie moutza miala możliwość zarejestrowania jednego utworu w PJStudio. Moutza stara się grać jak najwięcej koncertów, ponieważ scena jest miejscem gdzie gupa bez skrepowania może zaprezentowac swoją moc. Muzycy przez cały czas pracują nad kompozycjami, które w przyszłości znajda się na debiutanckim albumie i i czekają na bogatego mecenasa, który nagranie takiej płyty sfinansuje.


Dziennik Łódzki, 151103

• EWA KWIECIŃSKA: Gwoli wstępu...

KSANTYP: - Moutza istnieje sześć lat. W tym czasie przeżyła wiele wzlotów i wiele upadków. Udało jej się zrobić parę dobrych i parę gor­szych piosenek, zagrać parę kiep­skich i parę lepszych koncertów. To chyba wszystko.

• Wiele zespołów zaczyna grać, bo muzyków łączą przyjaźnie lub wspólne ideały. Po wielu latach nie­wiele z tego zostaje. Wy gracie już ty­le lat, oszołamiającego sukcesu nie przeżyliście, chociaż się staracie.

- Ideały? Jakie ideały? Nie istnie­je nic takiego. Przyjaźń owszem. Trzonem grupy jest nierozłączne trio ja, Novy i Victor. Jesteśmy silną grupą w tym sensie, że się przyjaźni­my i lubimy ze sobą przebywać. Cią­gle uczymy się od siebie i w zespole nigdy nie ma nudy.


• Życie lokalnego zespołu jest cięż­kie, chociażby z powodu liczby tako­wych. Jest jakiś próg, który chcieli­byście przeskoczyć?


- Jasne. Chciałbym, abyśmy byli gwiazdami rocka. Tak, żeby być na szczycie i rozpieprzyć branżę mu­zyczną od środka. Dążymy do tego od momentu, kiedy jeszcze nie umieli­śmy grać. Być może się uda. A być może nie. Na razie gramy, rozmawia­my, wysyłamy demo.


• Ale ile można grać na przeglądach, festiwalach?

- Można. Cenię je bardzo. To przede wszystkim tam jest konkret­na publiczność, nieprzygnana na siłę. A dla nas jest to możliwość poka­zania się, zagrania prawdziwego koncertu, o który teraz nawet w klu­bach coraz trudniej.

• No to jak chcecie osiągnąć swój cel?

-Po swojemu. Ostatnio zaczęliśmy stosować product placement. Wyko­rzystujemy w teledyskach firmy. Tak pozyskujemy kasę. Nie stać nas na to, żeby nagrać płytę. Każdy z nas pracu­je i to nie za wielkie pieniądze. Płytę, więc zrobimy sami i myślę, że kiedyś w końcu ktoś do nas przyjdzie. Teraz tworzymy bazę wiernych nam ludzi, zataczając coraz szersze kręgi. Aż w pewnym momencie nastąpi bum... Wbrew pozorom warto też rozsyłać materiały do wytwórni,. bo przekona­liśmy się, że ktoś jednak je przesłu­chuje. To, czy akceptuje i jakiego wy­boru dokonuje, to już zupełnie inna hi­storia, ale przesłuchuje. Teraz planu­jemy własny presstour w Warszawie. Przenocujemy u kolegi i będziemy się dobijać do mediów.


• Nie macie menedżera?


- Nie, ja tym rządzę. Moutza to taka zabawa, ale dla mnie najważ­niejsza w życiu. Chciałbym móc się z niej utrzymać, grając kilka koncer­tów w miesiącu. Nie muszę zarabiać dziesięciu tysięcy, dwa mi wystarczą. Jestem pedagogiem, ale wcale mnie to nie bawi.


• Skąd się wzięła i co oznacza nazwa Moutza?


- Nazwa, którą nie wszyscy potra­fią wymówić? Moutza wzięła się z „Maga" Johna Fowlesa, tam opisa­ny był cypel, który się tak nazywał. Po albańsku oznacza on „świński ryj". Moutza to także nasze logo: czerwona otwarta dłoń, która w grec­kiej kulturze oznacza to samo, co w naszej wyciągnięty do góry ser­deczny palec.


• To bardzo niegrzeczne w stosunku do waszych fanów.


- To ma być ich znak. To nie jest znak od nas do nich, tylko wskazów­ka jakim gestem mają się posługi­wać.


• Chwytliwa nazwa to połowa suk­cesu...


- Formalnie żadnych większych sukcesów na razie nie osiągnęliśmy. Dopóki nie dostanę Fryderyka, to nie osiągniemy sukcesu.

• To by was usatysfakcjonowało?

- Mnie nie, ale w mniemaniu nie­których to będzie miarą naszego suk­cesu. Co gorsza, to by nam dało moż­liwość rozwoju. Fryderyk jest jak piątka w szkole. Niby nic, ale cieszy rodziców, panią nauczycielkę, a in­nym udowadnia, że jesteś kimś war­tościowym. W branży muzycznej są tacy nauczyciele i rodzice, którym trzeba swoją wartość udowodnić wła­śnie przez Fryderyka. To oni sobie to wymyślili i chciałbym go dostać od nich. Mimo że ich nienawidzę. Sły­szałem taką teorię, że im dłużej ktoś

przeciwstawia się establishmentowi, tym jest większa szansa na to, że on go wchłonie, zamykając wszystkim gęby. Liczę na to.



• Ciężkie, łódzkie, chodnikowe brzmienie - tak się was charaktery­zuje. Jaką muzykę w końcu gracie?

- To jest fragment tekstu Seba­stiana z łódzkiego składu hiphopowego NTK. Oddaje dokładnie cha­rakter naszej muzyki. Gramy ciężko, z odniesieniami w tekstach do łódz­kiej rzeczywistości, a nasza chodnikowość nie ma nic wspólnego z disco polo. Nasz chodnik to w metaforze lepsza ulica, coś co jest ponad bru­dem ulicy. Jesteśmy w sumie zespo­łem metalowym, ale nie gramy sier­miężnych rycerskich riffów.
• Nie boisz się, grając muzykę meta­lową, łączyć ją z hip-hopem?


- Teksty raperów mówią o życiu. A mnie sprawy społeczne i układy międzyludzkie bardzo interesują. Hip-hop oddaje w tekście to, co .leży w młodzieży. Ja się nie boję takich wyzwań. Dlaczego ktoś ma mi mó­wić, że nie wolno tego łączyć? Trzeba łamać schematy, a nie je utrwalać. Żyć, nic sobie nie wyznaczając, po prostu płynąć. I Moutza chyba tak płynie, a my wraz z nią. Robimy to chyba tak naprawdę dla siebie. Chce­my grać. Nieważne, co gramy, ważne, że gramy.




**********************************************************************************************************************



Ten wywiad jest troszkę wcześniejszy. Pochodzi z 2001 roku...

Ksantyp, lider grupy rockowej Moutza ( haha...-przyp. xtp 0903):

- Nie stoimy w miejscu. Chcemy, aby nasza muzyka ewoluowała


Mniej rzężących gitar


• PIOTR KASIŃSKI: Ciągle nie widać zapowiadanej od dawna płyty Moutzy. Czy ona kiedykolwiek zostanie nagrana?

KSANTYP: - Prowadzimy rozmowy z poważną firmą płytową, która jest zainte­resowana naszą twórczo­ścią. Materiału mamy na­wet na dwie płyty. Kilka utworów dość dobrze radzi­ło sobie na listach przebo­jów w łódzkich rozgło­śniach radiowych. Nieste­ty, niedawno odszedł od nas wokalista, który wszystkie swoje siły skupił na studio­waniu. Cały czas szukamy nowego głosu, ale dotych­czasowi kandydaci nie sprostali naszym, nie po­wiem, dość wysokim wy­maganiom. Gdyby ktoś chciał spróbować, niech dzwoni.

• Słyniecie z bardzo do­brych koncertów. Nie bra­kuje wam teraz grania na żywo?

Owszem, brakuje. A jeszcze bardziej boli fakt, że ciągle jesteśmy gdzieś zapraszani. Na razie pozo­stają nam próby, podczas których tworzymy nowy materiał. Staramy się, aby był bardziej przystępny, z mniejszą ilością monoto­nii i rzężących gitar. Nadal gramy ostro, ale jest w tym więcej melodii i przebojowości. Nie stoimy w miej­scu. Chcemy, aby nasza muzyka ewoluowała.

• Co was inspiruje? Przez ostatnie kilka lat wiele się wydarzyło w muzyce rockowej.

- Podobają się nam no­we rzeczy, jak choćby Papa Roach, Korn czy Limp Biz-kit. Ale nie uciekamy od te­go, co podobało nam się wcześniej, od Machine Head czy grunge. Słuchamy różnych rzeczy i muzyka Moutzy jest po części ich wypadkową. Jeśli wejdzie­my do studia na pewno bę­dziemy chcieli wykorzystać najnowsze brzmienia i zdo­bycze techniki.

• Kiedy to będzie?

- Nowego wokalistę chcemy znaleźć do lipca. Po wakacjach Moutza ostro zabierze się do roboty.


Gazeta Wyborcza:

Przystanek Łódźstock


Trzy zespoły z Łodzi zagrają na naj­większym festiwalu rockowym w Polsce. Jedną z gwiazd imprezy będzie pabianicki Proletaryat. Od trzech lat Jurek Owsiak, prezes Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, organizuje festiwal pod j nazwą Przystanek Woodstoek. nawiązujący do historycznego amerykańskiego koncertu z r. 1969 i jego ostatnich „wskrzeszeń".

Pierwszy polski „Przystanek..." odbył się cztery lata temu w Czymanowie nad Jeziorem Żarnowicckim. Od dwóch lat miejscem spotkań fanów ro­cka są Żary w woj. lubuskim. Ubiegło­roczna edycja była największą impre­zą w dziejach polskiego rocka i najbar­dziej liczną w Europie w 1998 roku. Dla ponad 100 tyś. ludzi przez trzy dni zagrało blisko pięćdziesiąt zespołów, wśród nich większość stanowili począt­kujący wykonawcy. W tym roku orga­nizatorzy przewidują przybycie ponad 200 tyś. osób i 60 zespołów. Festiwal potrwa od piątku (6 sierpnia) do niedzieli (8 sierpnia).

Zakręcony Przystanek Woodstoek to przede wszystkim promocja młodych grup. Większość z nich nie posiada jeszcze profesjonalnie wydanych nagrań. Na podstawie nadesłanych do fundacji na­grań Owsiak kwalifikuje zespoły do występu na scenie w Żarach. - Nie mamy żadnego komitetu w rodzaju dwunastu sprawiedliwych. Sam wszystko przesłuchuję. Najlepsze mo­im zdaniem zespoły puszczam lu­dziom w fundacji i mówię: „To mnie fajnie zakręciło" - wyjaśniał „Gaze­cie" reguły kwalifikacji pomysłodaw­ca imprezy.

W tym roku próbki swoich umiejętno­ści nadesłało trzysta grup z całej Polski. W tym trzy zespoły z Łodzi: Moutza, Qbek i Raggattack. Wszystkie trzy wi­docznie „zakręciły”, Owsiaka, bo zapro­sił je do udziału w Przystanku Woodstock.

- Jeśli chodzi o Moutza. to po zetknię­ciu się z samą nazwą (z ang. Moutza znaczy „świński ryj" - przyp, kk) od razu zdecydowałem, że muszą u mnie zagrać. Qbek zaintrygował mnie swo­im akustyczny m brzmieniem. Jeśli cho­dzi o Raggatack wybór był oczywisty - na „Przystanku..." zawsze dobrze by­ło przyjmowane reggae, a w wykona­niu tej grupy jest ono szczególnie inte­resujące - uzasadnił swoją subiektyw­ną decyzję Owsiak.

Zespoły z Łodzi reprezentują bardzo różne gatunki muzyczne. Moutza gra trans solid rock. To nowocześnie zaaran­żowana bardzo mocna, gitarowa muzy­ka. Z kolei Qbek odwołuje się przede wszystkim do blues-rockowej tradycji lal 70. Raggattack to oczywiście reggae. Takie bogactwo gatunków to również cecha Woodslock. Owsiak: -Lubię mie­szać style, łamać rytm. Wtedy publicz­ność widzi, że eoś się dzieje i nie wy­chodzi, bo nie wie, co będzie za chwile.

Grupa Moutza otworzy drugi dzień festiwalu. -Dzięki temu będziemy mieli więcej czasu na zabawę -mówią mu­zycy. Zaraz po nich zagra Qbek. Rag­gattack zaprezentuje się na scenie w niedzielę.

Dla łódzkich zespołów występ w Ża­rach nie będzie festiwalowym debiu­tem. Wszystkie mają za sobą koncerty w Jarocinie i Węgorzewie. Oczywiście występu na Woodsiock nie da się po­równać z niczym innym. - Zagrać na

takiej scenie dla tylu ludzi to duże przeżycie. Będziemy czuli się trochę jak The Rolling Sioncs - mówi ..Spinio". per­kusista Raggattack, w którego składzie jest Henri Merole. wokalista z Nigerii. Łódzkie grupy od dwóch tygodni starannie przygotowują .się do u. występu. -Najważniejsze, żeby wypaść jak najbardziej zawodowo - stwierdza Ja­nusz Kysz. menadżer Raggattack. - Nie przygotowujemy jakiś dodatko­wych atrakcji na nasz występ - mówi gitarzysta Ksantyp z Moutza. - Chcia­łem na początku skoczyć ze sceny, ale kiedy dowiedziałem się. że ma wyso­kość dwóch pięter, zrezygnowałem, bo moja kariera mogłaby zawisnąć na włosku.



Przystanek Woodstock to nie tylko forum prezentacji młodych. Festiwal ma także swoje gwiazdy. Jedną z nich w tym roku będzie Proletaryat z Pabia­nic. Wyboru gości specjalnych leż do­konuje Jurek Owsiak, ale inną „meto­dą" niż w przypadku kapel początku­jących. - Po prostu Jurek przez cały czas patrzy na publiczność. Jeśli zoba­czy, że dobrze się bawi, zaprasza dany zespół także za rok. Dlatego właśnie zagramy - wyjaśnia Dariusz Kasprzyk, basista Proletaryatu. Dla grupy z Pabia­nic występ w Żarach też jest ważną pró­bą. - Zagramy kilka zupełnie nowych utworów z płyty, która ukaże się we wrześniu - mówi Kasprzyk.

Wszystkie łódzkie zespoły i Proletaryat wybierają się do Żar dzień wcześ­niej. Blisko czterystukilometrowy odci­nek muzycy pokonają wynajętymi busarni. -U nas pojedzie tylko zespół i kie­rowca. Zostawiamy jedno miejsce dla ja­kiejś autostopowiczki - mówi Ksantyp.

KRZYSZTOF KOWALEWICZ


Moutza


Istnieją od dwóch lat. Zanotowali udane występy na ogólnopolskich festiwa­lach - Mayday Rock Festiwal i Przysta­nek Woodstock. Styl grupy określany jest - przez samych muzyków jako trans solid rock. Wokalista śpiewa wyłącznie po polsku o tym, co go boli i chciałby zmie­nić, aby świat stał się trochę lepszy i ży­ło się łatwiej. Grupa ma w repertuarze także kompozycje znanych wykonaw­ców należących do klasyki gatunku (Nirvana, Iggy Pop. a z polskich - lllusion i Kazika Na Żywo). Na razie pojedyn­cze utwory zespołu ukazały się na skła­dankach. Teraz muzycy prowadzą roz­mowy z jednym z koncernów płytowych.

KKZYSZTOF KOWALEWICZ

Rock nie wyrok


Piosenka o wolności rozgrzała wszystkich więźniów.

Ludzka kapela rockowa „Moutza" zagrała wczoraj dla skazanych w aresz­cie śledczym przy ul. Smutnej w Łodzi. - Dyrektor Akademickiego Oś­rodka Kultury poleci! nam tę grupę. Od trzech lat współpracujemy z ośrodkiem, który organizuje dla aresztantów różne imprezy. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej współpracy. To są wszystko darmowe występy, które urozmaicają więzienną nudę - mówi Tomasz Pająk, rzecznik prasowy aresztu.

- Istniejemy od trzech lat. Grupa skła­da się z sześciu muzykow i dwóch ludzi obsługi. Graliśmy już przed występami takich kapel, jak Acid Drinkers i Prole­tariat. Nasz opiekun zna się z dyrekto­rem AOK i zaproponował nam występ w areszcie. Od razu się zgodziliśmy - opowiada Novy, wokalista grupy.

Santana przyjechał

Świetlica, w której zorganizowano koncert, znajduje się w piwnicy jedne­go z bloków aresztu. Przed małą sceną z czarnymi kotarami stoi kilkadziesiąt taboretów, wzdłuż ścian drewniane ław­ki. - To widownia. Przyjdzie 50 skazanych z wychowawcami. Reszta będzie mogła obejrzeć koncert w telewizji. Na­gramy wszystko na wideo, zmontuje­my i puścimy w sobotę przez kablów­kę - informuje Pająk.

Muzycy powoli rozstawiają sprzęt. Po­maga im kilku skazanych. - To ludzie z na­szej więziennej kapeli „Zebry". Raz w ty­godniu też grają - chwali się rzecznik. Nie­duża salka wypełnia się aresztantami. Słychać przyciszone rozmowy. Co chwila wy­buchu śmiech - Co to za chłopaki? - py­ta jeden ze słuchaczy. - Pewnie Santana do nas przyjechał - żartuje inny.

Gasną światła, zapalają się reflektory. Milkną rozmowy. „Moutza" zaczyna grać. Ciężka muzyka wypełnia pomiesz­czenie i bije ostrymi tonami po uszach. Muzycy poruszają się początkowo tro­chę sztywno. Czuć napięcie. Widownia siedzi cicho i słucha. Koniec pierwsze­go utworu, brawa. Chłopaki z „Moutzy" już bardziej rozluźnieni grają jeszcze głośniej. Muzyka przypada skazanym do gustu. Niektórzy wybijają rytm no­gą, inni poruszają rytmicznie głową.

Głośno, ale fajnie

Mija drugi, trzeci, kolejny kawałek. W przerwach wokalista rozmawia z wi­dzami. - Teraz coś specjalnie dla was -woła. I ciężkim chropowatym głosem śpiewa: „wolność w twym sercu, wol­ność w twej głowie". Skazani uśmiecha­ją się i pokrzykują. Zespół gra dalej. Mu­zycy co chwila piją wodę i wycierają się ręcznikami. Koniec koncertu. Świetlica powoli pustoszeje. Skazani rozchodzą się do cel. - Nieźle grali. Trochę głoś­no, ale fajnie -ocenia jeden ze starszych widzów.

Muzycy są zmęczeni, ale uśmiechnię­ci. - Trochę się baliśmy, jak nas przyj­mą, ale było w porządku. Jak będzie trzeba, to znów zagramy w więzieniu -zapowiada Novy. SEBI



Będzie mocno



KONCERT w skateparku

Dwie łódzkie grupy grające moc­nego rocka wystąpią jutro w skateparku „Lurys" (ul. Wróblewskiego 90/92).

O g. 19 na scenie pojawi się młoda grupa Denga, która zadebiutuje przed publicznością.

Później zagra Moutza. Zespól działa od lutego 1997 roku. Jego kasety otrzymały wysokie oceny w piśmie -Metal Hammer". Potem było wiele koncertów, m.in. z Acid Drinkers i IIlusion.

Obecny rok zaczął się dla zespołu bardzo obiecująco. Piosenka „Czekając na dzień" została wyemitowana w 3. Programie Polskiego Radia, a muzycy udzielili stacji obszernego wywiadu. Później pojawili się w telewizyjnym programie „Rower Błażeja" i zagrali na Przystanku Woodstock. Teraz zespół czeka podpisanie dużego kontraktu i rozpoczęcie pra­cy nad debiutanckim albumem. (cholerka, czekamy na to już parę lat, cały czas na zwodzą jakieś typy…J270503-xtp)

Styl grupy określany przez muzy­ków jako trans solid rock czerpie ze wszystkich nowych trendów muzyki rockowej.

KK



Gitara i Bas + Bębny 6/2003 listopad/grudzień



Zespół moutza ( po albańsku – świński ryj) powstał w 1997 roku w Łodzi, ma na swoim koncie wiele koncertów, m.in.: Przystanek Woodstock 99, występy w rowerze Błażeja(TVP 1), areszcie śledczym przy ul. Smutnej w Łodzi, kontrakt reklamowy z firmą Music Dealer ( w oryginale napisali z błędem "Music Deacer" – przyp. xtp).

Nadesłana do redakcji płyta „Moutza”, nagrana w 2003 roku , składa się z siedmiu kompozycji zespołu, teksty są autorstwa Marcina Nowickiego. Sami o swojej muzyce piszą, że to „trans solid rock”, a hard hopowe piosenki są odpowiedzią na „polski hip hopowy syf i hip hop polo”. Twierdzą, że ich kierunek muzyczny jest „zakręcony pozytywnie” i rzeczywiście, zabierają agresywny głos (bardzo dobry wokal) w ogólnopolskiej dyskusji przeciw przemocy w rodzinie i pedofilii (Czekając na dzień), śpiewają o przyjaźni (Zawshe), o wrażliwości (Bez skóry), ogólnie są na „tak”, ale mało optymistycznie (Krawędź). Jak słusznie zauważają „Trzeba pozbyć się kompleksów żeby pisać więcej tekstów”.

Aranżacje ich utworów są dobrze przemyślane i podporządkowane tekstom. Bas z bębnami nawet trudniejsze podziały rytmiczne wygrywa równo i z niezłym czadem. Ostre, motoryczne riffy przesterowanych gitar, które dominują w większości utworów, które dominują w większości utworów są ciekawe i zróżnicowane rytmicznie, jednak czasami przydałaby się ostra, gitarowa solówka. Spójność brzmienia i sposób budowania dynamiki świadczą o znakomitym zgraniu zespołu. Bez wątpienia „Moutza” to profesjonalny i znakomity w swoim rodzaju zespół, posiadający własne oblicze i charyzmę.

Panowie. Tak trzymać, ale odczepcie się od akustyków.



Janusz Macek Mackiewicz.
DOBRE WIOSŁA W JESZCZE LEPSZYCH CENACH.
FOG Shop - zapraszam do sklepu dla Gitarzystów
http://www.fogshop.pl

Awatar użytkownika
landryn
Posty: 350
Rejestracja: 12 maja 2009, 06:49 - wt

Re: moutza

Postautor: landryn » 19 lipca 2009, 20:13 - ndz

Pisałeś w shitboxie, że nic nikt nie pisze ni w tym temacie. Co tu dużo pisać: genialna muzyka. Każdy chcuiałby mieć tyle wspomnień. Fajnie jakbyścię się kiedyś reaktywowali.
Uśmiechnij się, uśmiechnij się
Nie pieprz się i zaśmiej się
To jeszcze bardziej wkurza ich,
Że nic nie robisz sobie z nich...

http://www.fresher.jun.pl/index.php

ksard
Posty: 33
Rejestracja: 17 listopada 2008, 17:22 - pn

Re: moutza

Postautor: ksard » 19 lipca 2009, 21:36 - ndz

A ja tyle lat jeździłem do centrum i się kutwa zastanawiałem, co to jest ta Moutza z wielkiego napisu na Mickiewicza xD

Awatar użytkownika
ksantyp
Redaktor
Posty: 4512
Rejestracja: 12 sierpnia 2008, 11:34 - wt

Re: moutza

Postautor: ksantyp » 19 lipca 2009, 21:49 - ndz

DOBRE WIOSŁA W JESZCZE LEPSZYCH CENACH.
FOG Shop - zapraszam do sklepu dla Gitarzystów
http://www.fogshop.pl

Awatar użytkownika
Jacek B.
ex Cooper
Posty: 7237
Rejestracja: 12 sierpnia 2008, 00:25 - wt

Re: moutza

Postautor: Jacek B. » 19 lipca 2009, 22:13 - ndz

Zbieram się, żeby coś napisać, ale najpierw muszę to ogarnąć..

Co mi się rzuciło...
To są wszystko darmowe występy, które urozmaicają więzienną nudę - mówi Tomasz Pająk, rzecznik prasowy aresztu.


Sory kurwa, Ci kolesie siedzą/siedzieli w więzieniu za karę, bo zrobili coś złego, kary wg mnie się nie urozmaica. A brzmi to tak jakby zaraz mieli dziwki i wódkę zamówić...
Sry za taki negatyw, ale uderzyło mnie, nie znam dokładnie sytuacji, ale z mojej strony tak to wygląda.

Awatar użytkownika
ksantyp
Redaktor
Posty: 4512
Rejestracja: 12 sierpnia 2008, 11:34 - wt

Re: moutza

Postautor: ksantyp » 19 lipca 2009, 22:39 - ndz

To macie jeszcze jeden :)

http://www.youtube.com/watch?v=l4q-gMX9LWI

Wiesz, niektórych da się zresocjalizować - podobno...

DC - chodzi mi troche abyś odniósł historie HOA do tego co tu przeczytałeś i coś skrobnął.
Pokaż chłopakom i uczta się na moich błedach... :)

http://www.youtube.com/watch?v=YFhou_ep4DI
DOBRE WIOSŁA W JESZCZE LEPSZYCH CENACH.
FOG Shop - zapraszam do sklepu dla Gitarzystów
http://www.fogshop.pl

Awatar użytkownika
ORMO
Posty: 183
Rejestracja: 08 marca 2009, 15:45 - ndz

Re: moutza

Postautor: ORMO » 20 lipca 2009, 23:13 - pn

Historyjkę przeczytałem raz jeszcze, na spokojnie.
Z równie wielkim zaciekawieniem, jak oglądałem pieprzone Some Kind Of Monster. Na prawdę...
Całe opowiadanie świetnie przekazuje to co wówczas się działo. Ja miałem 5 lat i słuchałem Eiffel 65.
To czego chcieliście dokonać było dość trudne, no i zjadła was komercja i "chęć" wytwórni płytowych. Dlaczego nie dali wam żadnej poważniejszej szansy by zaistnieć ?
Ta opowieść doskonale przedstawia, jak w Polsce przyjmuje się pomysły na muzykę. Pozostałości po komunie ? Chęć was wyruchania, i na waszej muzyce zarobić grubą bańkę ? Inna rzecz to to co działo się w samej kapeli.
Muzyka jest bardzo konkretna, i jak dla mnie miażdży wszystko.
To, czego dokonaliście i co wyprodukowaliście zasługuje na wielki szacunek. Jak dla mnie, gdyby wam się tylko udało, bylibyście lepsi od np. Comy, czy pieprzonego Lipali (można waszą porównywać do nich ?!)
Tak więc

Moutza ŁDZ 4 ever :)

Edit:// Jako bierny fan i słuchacz, polecam Ci zrobić porządek w nagraniach Moutzy na Jutubie. Delikatny syf tam się dzieje.
http://chaosniekontrolowany.blogspot.com/

Flame LP I ORMO Signature (neck: Stock, bridge: Ibanez V1) -> Exar HM-03 -> Marshall VS102R

Awatar użytkownika
ksantyp
Redaktor
Posty: 4512
Rejestracja: 12 sierpnia 2008, 11:34 - wt

Re: moutza

Postautor: ksantyp » 20 lipca 2009, 23:22 - pn

Czemu, wszystko jest dość uporzadkowane w plejliscie:
http://www.youtube.com/view_play_list?p ... 5F19BDD410 ??

Coma zaczynała równo z nami, ale oni mieli inna filozofie... i im wyszło... choc mnie sie nigdy nie podobali

Wiesz teraz po latach pewne decyzje byłyby inne

pozdro i czekam na nastepne opinie...
DOBRE WIOSŁA W JESZCZE LEPSZYCH CENACH.
FOG Shop - zapraszam do sklepu dla Gitarzystów
http://www.fogshop.pl


Wróć do „Nasza twórczość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość